FAUST
Więc jeszcze nie wywiodłem ku wolności ducha?! Gdybym potrafił mosty poza sobą spalić, wyzbyć się czarnoksięstwa, zaklęcia oddalić, i przed naturą stanąć w mocy niezawodnej — ten trud byłby zwycięski i człowieka godny. Byłem człowiekiem, zanim ducha w mroki wpiąłem, nim bluźnierstwem świat cały i siebie przekląłem. A teraz na powietrzu tyle siły wrogiej, że nikt nie wie, jak umknąć i jak jej zejść z drogi. Dzień się mądrze uśmiecha i radośnie świeci, noc nas łowi w majaków przeraźliwe sieci; z łąk kwiecistych wracamy, z słonecznego rana, nagle wrona zakracze; co kracze? — „przegrana”. Tysiące zabobonów myśl naszą oblega: „na psa urok”, „zły omen”, „uważaj” — przestrzega. Tak spłoszeni, strwożeni — jesteśmy wciąż sami.