Dobrze, że wyrwałem się z tego domu wariatów, pomyślał i w tym samym momencie z głuchym trzaskiem otworzyło się okno nad nim. Wiedział, co stanie się za chwilę.
- Mam nadzieję, że zdechniesz! - wrzasnęła Maria. - Mam nadzieję, że wpierdolisz się pod pociąg! Nie jesteś piosenkarzem! W łóżku też jesteś do dupy! Wracaj do swojej mamuśki, wszarzu!
Z okna sypialni na pierwszym piętrze wystrzeliła w jego stronę butelka po mleku. Larry uchylił się. Butelka spadła do rynsztoka i rozbiła się. Następna butelka była po szkockiej, która roztrzaskała się u jego stóp. Puścił się biegiem, osłaniając jedną ręką głowę.
To szaleństwo nigdy się nie skończy, pomyślał.
Z tyłu za nim rozległ się triumfalny okrzyk: - Pocałuj mnie w dupę, ty głupi chuju!
