A potem świat znowu zaczął istnieć, ale zupełnie inaczej.
- Geralt?
- Mhm?
- I co dalej?
- Nie wiem.
- Ja też nie. Bo widzisz, ja...Nie jestem pewna, czy warto się było na mnie skazywać. Ja nie umiem...Zaczekaj, co robisz...Chciałam ci powiedzieć...
- Yennefer...Yen.
- Yen - powtórzyła, ulegając mu zupełnie. - Nikt nigdy mnie tak nie nazywał. Powiedz to jeszcze raz, proszę.
- Yen.
- Geralt.