Mógłby jeszcze walczyć, próbować szczęścia - bo żadne fatum nie istnieje z zewnątrz.
Fatum jest tylko w nas - przychodzi chwila, kiedy się poznaje własną niemoc. Wtedy błędy pociągają nas ku sobie jak otchłań.
I w tej to chwili nad jego głową, w rozdarciu chmur, błysnęło kilka gwiazd - niby śmiertelna przynęta na dnie pułapki. Zdał sobie sprawę z tego, że była to istotnie pułapka: leci się wzwyż ku gwiazdom, które migną w szczelinie chmur, a potem nie można już się zniżyć i pozostaje się tam na zawsze...Ale głód światła był tak nieodparty, że zaczął się wznosić.