Tym ludziom należy się więcej. I to więcej to jest więcej niż Komorowski i na pewno 100 razy więcej niż Olechowski.
PiS dąży do zmiany całego społeczeństwa (...) na tym niestety polegał totalitaryzm – nie ograniczał się do sfery państwa, ale chciał ulepić nowego człowieka. Na dodatek PiS utrzymuje pozory demokracji i jednocześnie łamie konstytucję (...). Przypomina mi to późne lata 40. poprzedniego stulecia, kiedy przechodziliśmy z pozornej powojennej demokracji, z systemu wielopartyjnego, do komunizmu. Wtedy też odbywało się to krok po kroku.
Pewien znajomy opowiadał mi, że kiedy zarezerwował na wakacje pokój na Helu, właścicielka pokazała mu łóżko i powiedziała, że tutaj, w tym pokoju i na tym łóżku spała pani Staniszkis. W ten sposób podnosiła wartość tego pokoju.
On się na polityce nigdy nie znał i dlatego niepotrzebnie ulegał pewnym grupom. (…) Od cinkciarzy po ubeków ulokowanych najbliżej gospodarki.
Sama go wspierałam w wyborach, wciskałam ludziom, że będzie dobrym prezydentem, a teraz czuję się odpowiedzialna za to, co się dzieje. (…) Nie lubię ludzi płytkich i zadowolonych z siebie, a Andrzej Duda właśnie taki jest (…). Łamie konstytucję, mówi o potrzebie nowej, co by ukryło jego własne nadużycia, i zachowuje się przy tym, jakby nie dostrzegał skutków swojego działania. Tacy ludzie nie powinni się pchać na najwyższe stanowiska.
Porażające u niego jest to ględzenie. Nie mogę znieść, jak on zaczyna ględzić na stoku narciarskim, ubrany w kombinezon. Widać, że lubi narty i lubi perorować. Niestety, w takiej dekoracji widać też, jak banalne są jego konstatacje. Powinien zostać instruktorem narciarskim, a nie prezydentem.
Od razu wymyśliłam to swoje „dobry premier, tyle że dobrym to można być dla kotów”. (…) Ale to nie jest kwalifikacja przywódcza.
O Gierku można powiedzieć wszystko, ale on naprawdę próbował odsunąć nas od Moskwy, choć innymi środkami niż Gomułka.
Nie ma już dawno potrzeby jednoznacznego porządku moralnego i w ogóle używania kategorii moralnych na scenie publicznej, Europa z tym skończyła kilka wieków temu. Dziś panuje tolerancja płynąca z umiejętności życia w pewnej dwuznaczności, choć nieidealizowania jej.
Mieliśmy do czynienia z biernością większości Platformy i z działaniami premiera, które określam mianem putinizacji. Mam na myśli arbitralność decyzji, stosunek do procedur prawnych i demokracji. (...) Ten rząd nie ma woli dokonywania zmian. To jest podział łupów.
Michnik (…) buszował po tych esbeckich archiwach, a potem na mieście pojawiły się jakieś ploty o mnie. Musieli zobaczyć tę listę i może nie wiedzieli, czy ktoś jest kandydatem, czy po prostu sypał czy jest agentem… I zaczęli coś o mnie opowiadać na mieście.
Mamy sytuację, w której państwo składa się z takich pajęczyn coraz bardziej sfragmentaryzowanych, nie ma ośrodka strategicznego i tylko panuje ta krótka wizja czasowa związana z wyborami. Partyjniactwo jest doprowadzone do skrajności.
Ma trzy stanowiska najważniejsze w państwie – jest obciążony. Widać w nim ten strach, widać w nim brak charyzmy. Widać w nim harcerskość. Ja nigdy nie byłam człowiekiem żadnych organizacji, bo to zabija indywidualizm. Harcerstwo uczy zespołowości ale zabija indywidualność.
Ludzie mali, niekompetentni, kłamiący, potrafiący wszystko z państwa dać jako narzędzie utrzymania władzy.
Jest bardzo dobry. Jest człowiekiem, który ma wolę i inteligencję. Ma bardzo skomplikowaną stronę uczuciową i dlatego wszyscy mężczyźni, którzy z nim pracują, boją się go, a wszystkie kobiety, które go znają, chcą się nim opiekować.
Rząd Buzka był gabinetem, któremu przede wszystkim chodziło o zrobienie efektu. Nie liczyły się realne skutki posunięć, lecz wyłącznie dokonanie zmian.
Przeczytałam mnóstwo książek na temat autyzmu – oczywiście na temat autyzmu ludzi inteligentnych – i widzę, że mój sposób poznawania świata jest taki, jak opisywany w tych książkach. Szukam struktur, które ograniczają różnorodność jednostek, bo nie potrafię zrozumieć emocjonalnych jednostkowych doświadczeń. Interesują mnie bardziej instytucje niż ludzie.