Cytaty i aforyzmy Ulubione (0) Kategorie Autorzy Profesje Narodowości Najlepsze Cytaty losowe Szukaj

Mistrz i Małgorzata

Inne książki Michaiła Bułhakowa:
Biała gwardia Diaboliada Dziennik Mistrza i Małgorzaty Fatalne jaja Niezwykłe przygody doktora Notatki na mankietach Opowiadania (Michaił Bułhakow) Pan Piłsudski i inne opowiadania Powieść teatralna Psie serce

Niech panią piekło pochłonie razem z tym nadpalonym brulionem i z zasuszoną różą! Niech sobie pani siedzi samotnie na ławce i błaga go, żeby wypuścił panią na wolność, pozwolił pooddychać powietrzem, zniknął z pamięci!

Odczekał chwilę, wiedząc, że nie ma takiej siły, która kazałaby tłumowi zamilknąć, zanim nie wyrzuci z siebie wszystkiego, co ma w sercu, i nie zamilknie sam.

...człowiek ten to nie bukiecik fiołków.

Jedyne, co powiedział, to że według niego tchórzostwo jest jedną z najgorszych przywar człowieka.

Człowiek jest śmiertelny i jak to ktoś słusznie powiedział, to, iż jest śmiertelny, okazuje się niespodziewanie.

Ludzie przechodzili obok Małgorzaty. Jakiś mężczyzna spojrzał spod oka na dobrze ubraną kobietę, zainteresowała go jej uroda i samotność. Odkaszlnął i usiadł na brzeżku tej samej ławki, na której siedziała Małgorzata. Zaczerpnął tchu i powiedział:
- Jednakowoż ładną mamy dziś pogodę... Ale Małgorzata popatrzyła na niego tak posępnie, że mężczyzna wstał i odszedł.

Dwanaście tysięcy księżyców za jedną księżycową noc sprzed lat, czy to aby nie za dużo?

- Jak to? Mojego nazwiska też pan nie pamięta? - Tu nieznajomy znowu się uśmiechnął,
- Przykro mi... - zachrypiał Stiopa, czując, że kac obdarzył go właśnie nowym upominkiem. Podłoga przed łóżkiem gdzieś umknęła i wydało się Stiopie, że za sekundę poleci głową w dół do wszystkich diabłów, w otchłań bez dna.
- Drogi dyrektorze - powiedział z przenikliwym uśmiechem gość - nie pomoże panu żaden piramidon. Niech się pan zastosuje do starej, mądrej zasady. Podobne należy leczyć ...podobnym. Jedyne, co może przywrócić panu życie, to dwie wódki pod pikantną, gorącą zakąskę.

W górach żarłoczny nie pożarł go zwierz i kule strażników chybiły...

- Pańskie nazwisko?
- Panajew - uprzejmie odpowiedział tamten.
Obywatelka zapisała to nazwisko i podniosła pytające spojrzenie na Behemota.
- Skabiczewski - zapiszczał Behemot, nie wiadomo dlaczego wskazując na swój prymus.
Zofia Pawłowna zapisała również i to nazwisko po czym podsunęła księgę gościom, aby złożyli w niej swe podpisy. Korowiow naprzeciw nazwiska "Panajew" napisał "Skabiczewski", a Behemot naprzeciw "Skabiczewskiego" napisał "Panajew".

To zalezy od punktu widzenia. Wszystko, mój drogi, jest chwiejne i umowne.

Zresztą wszystkie teorie są siebie warte. Jest między nimi i taka, która głosi, że każdemu będzie dane to, w co wierzy. Niech więc to się spełni! Pan odchodzi w nieistnienie, ja zaś z radością wypiję za istnienie z kielicha, w który pan się przekształci.

Tak, mieszkanie numer pięćdziesiąt rozrabiało, i nic na to nie można było poradzić.

- Jestem zachwycony - monotonnie śpiewał Korowiow - jesteśmy zachwyceni...królowa jest zachwycona...

(...) chyba czas najwyższy, żeby rzucić to wszystko w diabły i pojechać do Kisłowodzka.

Bo, wie pan, nie znoszę hałasów, awantur, przemocy ani niczego w tym guście. Zwłaszcza nienawidzę, kiedy ludzie krzyczą - wszystko jedno, czy krzyczą z bólu, czy z gniewu, czy z jakiegokolwiek innego powodu. Prosze mi powiedzieć dla mojego swiętego spokoju, czy nie miewa pan ataków szału?

Sen ten może oznaczać tylko jedno z dwojga - rozmyślała - jeżeli nie żyje, a wzywał mnie do siebie, to znaczy, że przyszedł po mnie i że niebawem umrę. To bardzo dobrze - w takim razie skończy się moja udręka. Ale jeżeli żyje, to sen może znaczyć tylko jedno - że chciał mi o sobie przypomnieć! Chce powiedzieć, że się jeszcze zobaczymy...Tak, zobaczymy się bardzo niedługo!

A mówią, że w naszych czasach nie ma współczujących ludzi [...].

Ogarnął mnie smutek przed daleką drogą. Prawda, messer, że taki smutek jest czymś naturalnym nawet wtedy, kiedy człowiek wie, że u kresu tej drogi czeka go szczęście?"..

Seans skończony! Rżnij pan marsza, maestro!