Cytaty i aforyzmy Ulubione (0) Kategorie Autorzy Profesje Narodowości Najlepsze Cytaty losowe Szukaj

Harry Potter i Kamień Filozoficzny

Inne książki J. K. Rowling:
Baśnie Barda Beedle’a Fantastyczne zwierzęta i jak je znaleźć Gwiazdkowy Prosiaczek Harry Potter i Czara Ognia Harry Potter i Insygnia Śmierci Harry Potter i Komnata Tajemnic Harry Potter i Książę Półkrwi Harry Potter i Przeklęte Dziecko Harry Potter i więzień Azkabanu Harry Potter i Zakon Feniksa Ikabog Quidditch przez wieki Trafny wybór Życie jest sztuką. O korzyściach płynących z porażek i o sile wyobraźni

(...) To najlepsza drużyna Gryffindoru od wielu lat. Wychodzimy po zwycięstwo. I wiem, że zwyciężymy. Obrzucił ich groźnym spojrzeniem, jakby chciał dodać "albo przegramy".

Harry spojrzał na olbrzyma (...) i wyjąkał tylko:
-Kim pan jest?
Olbrzym zacmokał.
- Cholibka, przecież ja się nie przedstawiłam. Rubeus Hagrid, strażnik kluczy i gajowy w Hogwarcie.

Wyciągnął coś, co wyglądało jak ładna, oprawiona książka. Harry otworzył ją z ciekawością. W środku było pełno czarodziejskich fotografii. Z każdej strony uśmiechali się i machali do niego rękami jego rodzice.
- Wysłałem sowy do wszystkich kolegów szkolnych twoich starych, prosiłem o zdjęcia...wiedziałem, że nie masz ani jednego...podoba ci się?
Harry nie był w stanie wypowiedzieć słowa, ale Hagrid to zrozumiał.

Ja nie do końca chwytam jej system wartości.

- Jak dostanę choćby jedną sowę z wiadomością, że ...wysadziliście w powietrze toaletę alb...
- Toaletę w powietrze? Nigdy nie wysadziliśmy żadnej toalety.
- Ale to wspaniały pomysł. Dzięki mamo.

Rozległ się ogłuszający ryk. Ci, którzy byli w stanie jednocześnie dodawać i ryczeć zrozumieli, że Gryffindor ma już czterysta siedemdziesiąt dwa punkty - dokładnie tyle samo, co Slytherin. Zdobyliby puchar domów, gdyby Dumbledore dał Harry'emu choćby jeden punkt więcej.

(...) W mojej rodzinie nikt nie jest magiczny, byłam kompletnie zaskoczona, jak dostałam list, ale oczywiście ogromnie się ucieszyłam, słyszałam, że to najlepsza szkoła dla czarownic...oczywiście nauczyłam się wszystkich podręczników na pamięć, chyba wystarczy, co?(...) Harry spojrzał na Rona i poczuł ulgę, kiedy po jego zdumionej twarzy poznał, że on też nie nauczył się wszystkich podręczników na pamięć.

-Fred, teraz ty - powiedziała pulchna kobieta.
- Nie jestem Fred, jestem George - odrzekł chłopiec. - Naprawdę kobieto i ty uważasz się za nasz matkę? Nie wiesz jak ma na imię twoje dziecko?
- Przepraszam, George.
- To był żart, jestem Fred.

- Przepraszam profesorze Flitwick, czy mogę na chwilę zabrać Wooda?
Wood? A co takiego? Może jakieś narzędzie do chłosty?

- Śmieszy cię moje imię, tak? W każdym razie ty nie musisz mi mówić, kim jesteś. Ojciec mi powiedział, że wszyscy Weasleyowie są rudzi, piegowaci i mają więcej dzieci niż ich na to stać.

Będzie sławny...stanie się legendą...wcale bym się nie zdziwiła, gdyby odtąd ten dzień nazywano Dniem Harry'ego Pottera...będą o nim pisać książki...każde dziecko będzie znało jego imię!

Firenzo! Co ty wyprawiasz? Masz człowieka na grzbiecie! Co za wstyd! Zachowujesz się jak zwykły muł!

- To dziwny facet, ten Dumbledore. Myślę, że chciał mi dać szansę. Chyba wiedział, co się tutaj dzieje. Widział, co zamierzamy zrobić i zamiast nas powstrzymać, pomagał nam, żebyśmy potrafili tego dokonać. Uczył nas. To nie był przypadek, że pozwolił mi odkryć, jak działa to lustro. Jakby uważał, że mam prawo zmierzyć się z Voldemortem, jeśli tylko zdołam... - Taak, Dumbledore to stuknięty facet, zgadza się.

- Nazywaj go Voldemortem, Harry. Zawsze nazywaj rzeczy po imieniu. Strach przed imieniem wzmaga strach przed samą rzeczą.

Niewinni zawsze są pierwszymi ofiarami.

Mogę was nauczyć, jak uwięzić w butelce sławę, uwarzyć chwałę, a nawet powstrzymać śmierć...Jeśli tylko nie jesteście bandą bałwanów, jakich zwykle muszę nauczać.

Zanim rozpoczniemy nasz bankiet, chciałbym wam powiedzieć kilka słów. A oto one: Głupol! Mazgaj! Śmieć! Obsuw!

Harry po cichu opowiedział im o nagłym i złowieszczym pragnieniu Snape'a, by sędziować podczas najbliższego meczu. - Nie graj - powiedziała natychmiast Hermiona. - Powiedz, że jesteś chory - doradził Ron. - Udaj, że złamałeś nogę - podsunęła Hermiona. - Naprawdę złam nogę - powiedział Ron.

(...) twój ojciec zrobił coś, czego Snape nie mógł mu wybaczyć. - Co? - Uratował mu życie. - Co? - Tak... - powiedział Dumbledore, jakby się nad czymś zastanawiał. - To śmieszne, jak działają ludzkie umysły, prawda?

- Diabelskie sidła, diabelskie sidła...Co mówiła profesor Sprout?...Że to lubi ciemność i wilgoć... - Więc zapal coś! - wykrztusił Harry. - Tak...no jasne...ale tu nie ma drewna! - krzyknęła Hermiona, wykręcając sobie ręce. - CZY TY ZWARIOWAŁAŚ? - zawył Ron. - JESTEŚ CZARODZIEJKĄ CZY NIE?