Cytaty i aforyzmy Ulubione (0) Kategorie Autorzy Profesje Narodowości Najlepsze Cytaty losowe Szukaj

Harry Potter i Insygnia Śmierci

Inne książki J. K. Rowling:
Baśnie Barda Beedle’a Fantastyczne zwierzęta i jak je znaleźć Gwiazdkowy Prosiaczek Harry Potter i Czara Ognia Harry Potter i Kamień Filozoficzny Harry Potter i Komnata Tajemnic Harry Potter i Książę Półkrwi Harry Potter i Przeklęte Dziecko Harry Potter i więzień Azkabanu Harry Potter i Zakon Feniksa Ikabog Quidditch przez wieki Trafny wybór Życie jest sztuką. O korzyściach płynących z porażek i o sile wyobraźni

Tacy młodzi - powiedział w końcu - a z tak wieloma toczą bój.

-Zgodziłeś się tylko dlatego, żeby wrócić do jej łask.
-W miłości i na wojnie wszystko jest dozwolone, a tutaj mamy do czynienia po trochu z jednym i drugim.

Czuł się tak, jakby między jego ciałem i świadomością zerwało się połączenie. Jego członki działały bez świadomych instrukcji, jakby był pasażerem, a nie kierowcą ciała, które miała opuścić.

Zgredek: Jakie to piękne miejsce na spotkanie z przyjacielem. Zgredek jest szczęśliwy, że może tu być z przyjacielem, z Harrym Potterem

Dumbledore na pewno by mu uwierzył. Dumbledore wiedziałby, w jaki sposób i dlaczego różdżka Harry’ego zadziałała samoistnie, bo Dumbledore zawsze znał właściwe odpowiedzi, wiedział wszystko o różdżkach, wyjaśnił mu, dlaczego między jego różdżką a Voldemorta istnieje dziwna więź...ale Dumbledore...podobnie jak Szalonooki, jak Syriusz, jak jego rodzice, jak jego biedna sowa...wszyscy odeszli i już nigdy nie będzie mógł z nimi porozmawiać. Poczuł palenie w gardle, które nie miało nic wspólnego z Ognistą Whisky...

Pogodzenie się z zimną krwią z zagładą samego siebie, dobrowolne wyjście naprzeciw śmierci wymaga innego rodzaju męstwa.

Jeśli nie trafisz do Gryffindoru to Cię wydziedziczymy, ale nie nalegam.

- Zgredku, czy to jest Muszelka?- szepnął, ściskając dwie różdżki, które wyrwał Malfoyowi, gotów walczyć, jeśli zajdzie potrzeba.- Jesteśmy we właściwym miejscu? Zgredku!
Obejrzał się. Mały skrzat stał tuż obok niego.
- ZGREDKU!
Skrzat zachwiał się lekko, gwiazdy odbiły się w jego olbrzymich, jasnych oczach. Obaj spojrzeli w dół na srebrną rękojeść noża wystającą z piersi skrzata.
- Zgredku...nie...POMOCY !-ryknął Harry w stronę domu, do ludzi, którzy tam się poruszali. -POMOCY!
Nie dbał już o to, czy to są czarodzieje czy mugole, przyjaciele czy wrogowie, widział tylko ciemną plamę rozrastającą się na piersiach Zgredka, widział drobne ramiona, które skrzat wyciągnął ku niemu błagalnym gestem. Złapał go i położył na chłodnej trawie.
- Zgredku, nie, nie umieraj, nie umieraj...Oczy skrzata odszukały go, usta zadrżały, gdy z trudem wypowiedział słowa:
- Harry...Potter...A potem drgnął lekko i znieruchomiał, a jego oczy były już tylko wielkimi, szklistymi kulami pocętkowanymi odbiciem gwiazd, które przestał widzieć.

A Voldek gnije w piekle za którym tęsknił sam

Czuł, że wciąż błądzi w ciemności: wybrał drogę, ale wciąż oglądał się za siebie, zastanawiając się, czy nie odczytał źle znaków, czy nie powinien pójść inną drogą.

Siedzący przed nim Gryfoni powstali jak jeden mąż, zwróceni twarzami nie do niego, ale do Ślizgonów. Potem wstali Puchoni i prawie w tym samym momencie Krukoni, wszyscy plecami do Harry'ego, wszyscy wpatrzeni w Pansy Parkinson, a Harry wzruszony ujrzał wynurzające się spod peleryn i rękawów różdżki.

- Czy to boli?
To dziecinne pytanie wymknęło mu się z ust, zanim zdołał je powstrzymać.
- Umieranie? Nie, w ogóle nie boli- odrzekł Syriusz.- To coś takiego jak zaśnięcie, tylko jest szybsze i łatwiejsze

To słuszność idei może nas zaprowadzić do sukcesu, a nie liczba jej wyznawców.

Może jest, a może go nie ma, ale pozostaje faktem, że potrafi poruszać się szybciej niż Severus Snape, gdy mu się zagrozi szamponem, więc nie liczcie na to, że zabawi gdzieś dłużej, gdy wy planujecie coś ryzykownego.

Bo czasami trzeba przestać myśleć tylko o własnym bezpieczeństwie! Czasami trzeba pomyśleć o większym dobru!

Harry, zabiję cię, jeśli przez nich zginiemy!

No jasne, walimy do Albanii. Przeszukanie całego kraju zajmie nam najwyżej jedno popołudnie" – zadrwił Ron

- Spójrz...na...mnie- wyszeptał.
Zielone oczy odnalazły czarne oczy, ale po chwili coś w tych czarnych oczach zanikło, stały się nieruchome, puste i martwe. Ręka trzymająca szatę Harry'ego opadła z głuchym stukiem na podłogę i Snape już się więcej nie poruszył.

Oczy skrzata odszukały go, usta zadrżały, gdy z trudem wypowiedział słowa:
- Harry...Potter...A potem drgnął lekko i znieruchomiał, a jego oczy były już tylko wielkimi, szklistymi kulami pocętkowanymi odbiciem gwiazd, które przestał widzieć.

Gdzie skarb wasz, tam i serce wasze!