Cytaty i aforyzmy Ulubione (0) Kategorie Autorzy Profesje Narodowości Najlepsze Cytaty losowe Szukaj

Britt-Marie tu była

Inne książki Fredrika Backmana:
Mężczyzna imieniem Ove Miasto niedźwiedzia My przeciwko wam Niespokojni ludzie Pozdrawiam i przepraszam

Wszystkie słowa wypowiedziane do niego są jak mieszkanie w hotelu, nowe, dziwne i ostrożnie szukające po omacku na ścianie kontaktów, które włączają inne lampy niż te, które chciało się zapalić.

(...) Trudno wrócić, kiedy się doświadczyło, jak trudno zacząć od nowa. Trudno nie chcieć wrócić do swojego zwykłego życia, kiedy się zrozumie, czego trzeba człowiekowi, żeby dał radę zacząć od nowa.

(...) Człowiek budzi się któregoś ranka i zdaje sobie sprawę, że ma więcej lat za niż przed sobą, nie wiedząc, jak to się stało.

Britt-Marie stoi sama przed pizzerią. Jeśli coś w niej teraz pęka, to jest to coś, na co bynajmniej nie powinna była sobie pozwolić od samego początku, przynajmniej próbuje to sobie wmówić. Bo za późno zaczynać od początku całe życie.

(...) - Nie trzeba być za Liverpoolem od dziecka, trenerko. Można się tego nauczyć, jak się jest dorosłym.

Najchętniej piję z puszki.
– Wykluczone, tu pijemy ze szklanek – wyrzuca z siebie Britt-Marie z bezkompromisową artykulacją.
– Dlaczego? – pyta chłopiec.
– Bo nie jesteśmy zwierzętami – informuje Britt-Marie.
Chłopiec patrzy na swoją puszkę, długo się zastanawia, po czym pyta:
– Które zwierzę poza człowiekiem potrafi pić z puszki?

Jest wczesny poranek w Borg, ale świat zdaje się czekać. Jakby chciał jej dać czas na podniesienie ręki. Na decyzję.

Na Skok.

Jeśli zamknie się oczy, można przypomnieć sobie wszystkie decyzje w życiu. Zrozumieć, że wszystkie zostały podjęte z powodu kogoś innego.

Liverpool nie wygrywa meczu. Kończy się wynikiem dwa do dwóch. Nie ma to żadnego znaczenia i jednocześnie znaczy to wszystko.

Każda śmierć jest niesprawiedliwa. Każda żałoba poszukuje winnego. Nasza złość spotyka się prawie zawsze z niemiłosiernym uświadomieniem sobie, że nikt nie jest winny niczyjej śmierci. Ale jeśli ktoś jest jej winny? A gdyby było wiadomo, kto zabrał tego, kogo kochamy? Co byśmy zrobili? W którym samochodzie byśmy siedzieli? Co trzymalibyśmy w rękach?

(...) Śmierć jest totalną niemocą. Niemoc jest totalną desperacją.

(...) - Moja mama pracowała w opiece społecznej przez całe swoje życie. Mówiła zawsze, że w samym środku gówna, w samy środku najgorszego, pojawia się historia pena słonecznych promieni. I wtedy to wszystko jest tego warte.
Dziewczyna milczy długo, długo, długo. Potem uśmiecha się słowami wypowiadanymi do słuchawki:
- Pani jest moją promienną historią, Britt-Marie. (...).

(...) Kiedy zamknie oczy, może poczuć bruk pod stopami. Być może wyraźniej niż kiedykolwiek. Jakby oderwała się od ziemi, kiedy Ben strzelił bramkę, i wylądowała na niej jako inny człowiek. Jako ktoś taki, kto skacze.

(...) - Czy kiedykolwiek kochał pan coś tak, jak te dzieci jak te dzieci kochają piłkę Fredriku?
Jego głowa się podnosi, wbija w nią wzrok.
- Ma pani własne dzieci, Britt-Marie?
Britt-Marie przełyka ciężko ślinę, potrząsając głową. Fredrik znowu patrzy w podłogę.
- To niech mnie pani nie pyta, czy coś kocham.

(...) - Musisz wiedzieć, że kiedy byłam mała, pojechałam z moją rodziną nad morze. Moja siostra znalazła najwyższe skały, żeby z nich skoczyć do wody, a kiedy skoczył i potem się wynurzyła, stałam na samej górze, a ona krzyczała: ,,Skocz, Britt-Marie! Po prostu skocz!''. Musisz zrozumieć, że kiedy się tak stoi na samej górze i patrzy, jest tak sekunda, w której by się naprawdę skoczyło. Jak tylko się to zrobi dokładnie wtedy, to się uda. A jeśli się zaczeka, nic z tego nigdy nie będzie.
- Skoczyła pani? - pyta Vega.
- Nie jestem kimś takim, kto skacze - odpowiada Britt- Marie.
- Ale pani siostra tak?
- Była taka jak ty. Nie bała się - odpowiada Britt-Marie. (...).

(...) - Za nic nie mogę pojąć, że kochasz piłkę nożną tak bardzo, że jesteś gotowa ryzykować w ten sposób życie - syczy dalej.

Jeśli zamknie się oczy na dość długo i dość mocno, można sobie przypomnieć wszystkie razy, kiedy podjęło się życiowe decyzje, myśląc tylko o sobie. Zrozumieć, że nigdy do tego nie doszło.

Być może serce pęka na dobre dopiero wtedy, kiedy opuszcza się salę szpitalną z koszulami pachnącymi pizzą i perfumami, ale wszystko pęka łatwiej, kiedy nadpękało już kilka razy wcześniej.

Borg leży tam, gdzie leży. Gdzie zawsze leżało. Miasteczko, o którym najmilsze, co można powiedzieć, to że jest zbudowane przy drodze, która prowadzi stamtąd w dwóch kierunkach. Do domu i do Paryża.

Futbol to dziwna gra, ponieważ nie prosi, aby ją kochać. Ona tego żąda.