Cytaty i aforyzmy Ulubione (0) Kategorie Autorzy Profesje Narodowości Najlepsze Cytaty losowe Szukaj

Britt-Marie tu była

Inne książki Fredrika Backmana:
Mężczyzna imieniem Ove Miasto niedźwiedzia My przeciwko wam Niespokojni ludzie Pozdrawiam i przepraszam

(...) - Gada jak jeden z nich. Gra jak jeden z nas.

(...) Człowiek budzi się pewnego poranka i wie, że jest już za późno, żeby nocować w hotelu.

Po raz pierwszy od bardzo dawna ktoś jej powiedział, że jest ważne, aby gdzieś była.

Kocha się piłkę nożną, bo jest instynktowna. Jak się toczy po ziemi, to się w nią kopie. Bo kocha się ją z takiego samego powodu, z jakiego człowiek się zakochuję. Bo nie wiadomo jak się powstrzymać.

Potem zasypia z wycieńczenia, nic jej się nie śni, ponieważ nie wie, czyje sny miałyby to być.

- Robimy, co możemy w Borg. Zawsze tak było. Ale w tych chłopcach coś się pali, wcześniej czy później pochłonie też innych wokół albo zniszczy ich samych.

(...) Do jej prawdziwego domu. Prawdziwego życia. Żeby ją tam zostawił. Nie jest gotowa na entuzjazm.

(...) Nic nie poszło tak, jak chciała odkąd przybyła do Borg. Po raz pierwszy, odkąd tu przybyła, akceptuje, że niekoniecznie musi to być coś złego.

(...) Nie da się zadowolić rodzica, kiedy straciło się siostrę, która pod wszystkimi istotnymi względami była lepszą wersją nas samych.

Jeśli zamknie się oczy dość mocno i na dość długo, można sobie przypomnieć te rzeczy, które sprawiły, że było się szczęśliwym.

Futbol to dziwna gra, ponieważ zmusza życie, aby toczyło się dalej.

Obecnie wymaga się absurdalnie dużo papierowej roboty, żeby moc być człowiekiem. Niedorzecznie wiele biurokracji, żeby państwo pozwoliło być komuś jego części.

Wszystkie małżeństwa mają słabe strony, bo wszyscy ludzie mają wady. Wszyscy ludzie, którzy żyją z innymi ludźmi, uczą się radzić sobie z tymi wadami na różne sposoby. Można je na przykład traktować, jak się traktuje bardzo ciężkie meble, i po prostu nauczyć się sprzątać wokół nich. Dla zachowania iluzji. Oczywiście wiadomo, że brud się zbiera pod spodem, ale uczymy się tak długo to wypierać, dopóki goście tego nie widzą. A któregoś dnia ktoś przesunie mebel, nie pytając o pozwolenie, i wszystko wyjdzie na jaw. Brud i zadrapania. Stare rysy na parkiecie. Wtedy jest już za późno.

Britt-Marie zawsze lubiła teatr, bo podobało jej się, jak oklaskuje się aktorów za to, że dobrze udają.

Więc zaczęła śnić jego snami. Żyć jego życiem. Bo była w tym dobra, a ludzie chcą robić to, w czym są dobrzy. Chcemy, żeby ktoś wiedział, że jesteśmy tutaj. Że to ma znacznie.

W pewnym wieku wszystkie pytania, jakie człowiek sobie zadaje, dotyczą właściwie jednego: Jak żyć?

Bo życie to coś więcej niż buty, w których się chodzi. Więcej niż to, kim się jest. To wspólnota. Części siebie w kimś innym. Wspomnienia i ściany, i szafki, i szuflady z przegródkami na sztućce, o których się wie, gdzie co leży.

Tak w ogóle nie wie, czy słowo „smutek” jest odpowiednie. Szuka odpowiedniego, jak w krzyżówce. Pionowo: „Gdy jest się nie w sosie”. „Czuje go osoba niezadowolona”. Albo: „Nie ma tego w płynnym dodatku do pieczeni”, jeśli krzyżówkę przygotowali jacyś przekręcający słowa dowcipnisie. Britt-Marie jest sceptyczna wobec udziału dowcipnisiów w układaniu krzyżówek, uważa, że najlepiej, kiedy ludzie pozostają poważni.

Bo jeśli nie przebaczamy tym, których kochamy, to kto nam zostanie? Czym jest miłość, jeśli nie kochaniem naszych bliskich, kiedy na to nie zasługują?

(...) Dziewczynka spotyka jej wzrok, smutek nie ma nic więcej do powiedzenia. Słowa nic nie zmienią. (...).