Cytaty i aforyzmy Ulubione (0) Kategorie Autorzy Profesje Narodowości Najlepsze Cytaty losowe Szukaj

Cytaty Amerykanów

Zobacz listę Amerykanów

Amerykanie wg. profesji

Nasze wybory nas kształtują.

- Jesteście!
- Isabelle podbiegła do nich tanecznym krokiem i podała Clary kieliszek. -Spróbuj tego! Clary podejrzliwie zerknęła na napój koloru fuksji.
- Nie zmieni mnie w gryzonia? -
A gdzie zaufanie? - obruszyła się Isabelle.
- To chyba sok truskawkowy. Tak czy inaczej, jest pyszny.
- Wręczyła kieliszek Jace'owi.
- Jestem mężczyzną, a mężczyźni nie piją różowych napojów - oświadczył.
- Zmykaj, kobieto, i przynieś mi coś brązowego.
- Brązowego? - Isabelle się skrzywiła. - Brązowy to męski kolor - odparł Jace.
- Popatrz na brata. Alec spojrzał na swój sweter.
- Był czarny, ale zblakł. - wyjaśnił z ponurą miną. -
Mógłbyś do niego nosić cekinową opaskę -doradził Magnus, podając mu coś niebieskiego i połyskującego.
- To tylko taki pomysł.

To był bardzo zły pomysł.
To był fatalny pomysł.
To był najgorszy pomysł, jaki w życiu przyszedł Magnusowi do głowy.
Nie potrafił mu się oprzeć.

Och, co jest jaśniejsze od światła?
Co ciemniejsze od nocy?
Co ostrzejsze od siekiery?
Co bardziej miękkie od stopionego wosku?
Prawda jest jaśniejsza od światła.
Fałsz ciemniejszy od nocy.
Zemsta ostrzejsza od siekiery.
Miłość bardziej miękka od stopionego wosku.
Bridget.

Każda decyzja, którą podejmujesz, tworzy ciebie. Nigdy nie pozwól, żeby inni decydowali, kim się staniesz.

Prochem i cieniem jesteśmy. Stosowne, nie sądzi pani ? Zabójcy demonów nie mają długiego życia. Umieramy młodo, palą nasze ciała, proch do prochu w dosłownym znaczeniu. Potem znikamy w mrokach historii i nawet ślad nie pozostaje na stronicach przyziemnej książki, żeby przypominać światu, że w ogóle istnieliśmy.

Puścił jej rękę, ale patrzył na nią z taką intensywnością jakby chciał zapamiętać jej twarz.
- Wiem. Za każdym razem, kiedy prawie umierasz, ja też umieram.

- Stracę nieśmiertelność- powiedział Magnus.- Nagle zwalą się na mnie wszystkie lata życia i tego raczej nie przeżyję. Prawie czterysta lat to dużo, nawet jeśli regularnie nawilżasz cerę.

Jace przyglądał się im przez chwilę – było coś w patrzeniu na ludzi, którzy nie zdawali sobie z tego sprawy. Przypomniał sobie chwilę, kiedy to zobaczył Clary drugi raz w życiu - po przeciwnej stronie sali w Java Jones. Śmiała się i rozmawiała z Simonem w sposób, w jaki robiła to teraz. Przypomniał sobie nieznaną mu wtedy ściskającą pierś i pozbawiającą tchu zazdrość, jak i uczucie zadowolenia, gdy zostawiła Simona i przyszła z
nim porozmawiać.

Zakochałem się w tobie, ponieważ byłaś jedną z najodważniejszych dziewczyn jakie znałem. Jak więc mogłem prosić cię o to, byś przestała być odważna tylko dlatego, że cię kochałem?

Jesteś cudem, Tesso Gray. Żeby mieć tyle wiary we mnie, chociaż nie zrobiłem niczego, by ją zyskać.

Nie powinniśmy zostać i walczyć czy coś w tym rodzaju? Na filmach tak właśnie się robi w podobnej sytuacji.

Ja nawet nie chcę chcieć nikogo prócz ciebie.

- Uważam, że powinieneś zwrócić mi bransoletę, bracie. Czas oddać cesarzowi, co cesarskie. Oddaj moją własność, łącznie z siostrą. Przekazujesz ją pod moją pieczę?
- Nie! -To Jocelyn wyrwała się Luke'owi i skoczyła na Sebastiana z wyciągniętymi rękami. - Nienawidzisz mnie, więc zabij. Torturuj. Zrób ze mną, co chcesz, ale zostaw Clary!
Sebastian przewrócił oczami.
- Przecież cię torturuję.

- Podoba ci się nazwisko Herondale?-zapytał Jace.
- To twoje nazwisko, więc je kocham-odpowiedziała Clary.
- Jest parę ładnych nazwisk złych Nocnych Łowców, które mogły mi się trafić. Bloodstick, Ravenhaven.
- Bloodstick to nie może być nazwisko.
- Może wypadło z łask-przyznał Jace. - za to Herondale jest melodyjne. Można nawet powiedzieć, że słodkie. Posłuchaj jak to brzmi: Clary Herondale.
O, mój Boże, brzmi strasznie.
- Wszyscy musimy się poświęcać dla miłości.

W pewnych sytuacjach konieczność bierze górę nad subtelnością uczuć.

- Nie lubię kotów – oznajmił Simon (…)
- Jak znam Churcha, jest mało prawdopodobne, żeby on polubił ciebie – rzucił Jace przez ramię.

- Nie pamietam wszystkiego, jeszcze nie. Ale ciebie pamietam. - Dotknął złotego pierścionka na jej prawym palcu wskazującym, z ciepłego metalu fearie. - Clary. Jesteś Clary. Moja najlepsza przyjaciółka.

William. Przez moment jej serce się zawahało. Przypomniała sobie jej cierpienie, gdy umarł, długie i samotne noce, szukanie go obok ręką każdego ranka, gdy wstawała, lata oczekiwania na to, że w końcu go tam znajdzie i powolne przyzwyczajanie się do tego, że druga strona łóżka już na zawsze pozostanie pusta. Chwile, kiedy znajdowała coś śmiesznego i odwracała się, by podzielić się z nim żartem i szok, że go tam nie ma. Najgorsze chwile, gdy siedząc samotnie przy śniadaniu zdawała sobie sprawę, że nie pamiętała dokładnie błękitu oczu, głębi uśmiechu; tak jak dźwięk skrzypiec Jema, cichnący w oddali, gdzie wspomnienia milkły.

- Myślę, że jest jeszcze dla ciebie nadzieja. Willu Herondale.
- Spróbuję się jej nauczyć, gdy już ciebie zabraknie.
- Będzie Tessa. Ona zna rozpacz i nadzieję. Możecie uczyć się nawzajem. odnajdź ją, Will, i powiedz jej, że zawsze ją kochałem. Daję wam swoje błogosławieństwo, cokolwiek ono jest warte.