Zaufał zaś - jednemu tylko człowiekowi, jemu jedynemu w ciągu całego swego, pełnego podejrzeń, życia. Ten człowiek na oczach całego świata okazał tyle zdecydowania i w przyjaźni, i w nienawiści, z takim rozmachem obrócił hołoble, żeby podać przyjazną dłoń wczorajszemu wrogowi. To nie był gaduła, to był człowiek czynu.
I Stalin mu wierzył.
Człowiekiem tym był Adolf Hitler.
Z aprobatą i złośliwą uciechą Stalin przyglądał się, jak Hitler gromił Polskę...