Wyciągnął z papierowej torby butelkę chivas regal i otworzył. Przyniosłem dwie szklanki i lód z lodówki. Kiedy wlewał whisky do szklanek, rozległ się przyjemny dźwięk. Zabrzmiał jak zwierzenia bliskiej osoby.
Żeby wywalczyć sobie prawo robienia filmów, musiałam się zetknąć z wieloma dziwnymi ludźmi. Jednym z nich był Janusz Wilhelmi – szef kinematografii, inteligentny, pozbawiony skrupułów manipulator, gnida rodem z Dostojewskiego. Pamiętam, że wyciągnął mnie z niebytu i pozwolił mi wtedy na debiut, bo myślał, że w ten sposób skłóci mnie z Wajdą, którego dręczył i poniżał. (…) [Plan Wilhelmiego się nie powiódł], bo Wajda powiedział, żebym koniecznie robiła film, jako szef Zespołu Filmowego X był zresztą moim producentem.
W Polsce spotkałem się przede wszystkim z tym, że wasza energia jest skierowana ku wam samym, do wewnątrz. Również wasze picie jest formą agresji zwróconą w stronę siebie samego, przeciwko własnemu ciału. Podczas gdy Skandynaw czy Niemiec wyszedłby na zewnątrz i kogoś pobił, Słowianin wziąłby butelkę wódki, wypił i zwrócił swoją agresję do środka.
Wyznaję zasadę ruchu Anonimowych Alkoholików - żyję z dnia na dzień. Przed koncertem wypijam butelkę wina, ale nie polecałbym tego osobom, które nie potrafią zapanować nad swoimi impulsami. Piję tylko zawodowo. Po koncercie nie tykam alkoholu.
Rewolucję robią robotnicy, nikt inny. A rewolucja zwycięża, jeśli popiera ją inteligencja. To jest abecadło. Inna sprawa, że ci robotnicy są później nabijani w butelkę (...).
<i>Pieśń torby na pawia</i> to poemat drogi/horror. Wyobraź sobie spotkanie <i>Autostopowicza</i> z <i>Księgą Psalmów</i>, z Johnem Berrymanem, z domieszką indygenizmu i <i>Ziemi jałowej</i>, z <i>Cocksucker Blues</i>, <i>Nosferatu</i>, z Merilyn Monroe, Jimim Hendriksem i Janis Joplin, i z każdym, kto utonął we własnych wymiocinach.