Wilma doskonale wiedziała, że mąż się jej boi. Nie zdawała sobie tylko sprawy z tego, do jakiego stopnia. Pete nie bał się jej tak po prostu, Pete był przerażony jak tubylcy z tropikalnych lądów, którzy żyją w strachu, że Wielki Bóg Grzmiąca Góra, przez lata lub nawet generacje stojący milcząco nad ich beztroskim, słonecznym życiem, wybuchnie nagle morderczym potokiem wrzącej lawy.
