Wiele lat później zdałem sobie sprawę, że dla wielu wykładowców był to problem moralny. Nie chcieli znaleźć nazwisk swoich byłych studentów na liście poległych i zastanawiać się, czy nie jest to także ich wina. Dwója czy tróją z minusem często decydowała o tym, czy chłopak widzi i słyszy, czy jest kaleką leżącym bez przytomności w jakimś polowym szpitalu.
