Większość zaczyna tak samo. Mam na myśli Poetów. Zaczynają dość dobrze. Są odizolowani i bagatelizują słowa, bo ze strachu mniej lub bardziej tracą rozum, są naiwni. Na początku mają w sobie pewną zapowiedź. Potem zaczynają odnosić sukcesy. Wygłaszają coraz więcej odczytów, spotykają innych sobie podobnych. Rozmawiają ze sobą. Zaczynają uważać, że mają głowę na karku. Wypowiadają się na temat rządu, duszy, homoseksualizmu, ekoogrodnictwa...i tak dalej...Znają się na wszystkim oprócz instalatorstwa wodno-kanalizycyjnego, a przecież powinni się na nim znać, bo produkują gówno.
