Większość pijaków, których znam, wcale nie jest interesująca. Oczywiście ludzie trzeźwi też na ogół nie są interesujący.
Większość zaczyna tak samo. Mam na myśli Poetów. Zaczynają dość dobrze. Są odizolowani i bagatelizują słowa, bo ze strachu mniej lub bardziej tracą rozum, są naiwni. Na początku mają w sobie pewną zapowiedź. Potem zaczynają odnosić sukcesy. Wygłaszają coraz więcej odczytów, spotykają innych sobie podobnych. Rozmawiają ze sobą. Zaczynają uważać, że mają głowę na karku. Wypowiadają się na temat rządu, duszy, homoseksualizmu, ekoogrodnictwa...i tak dalej...Znają się na wszystkim oprócz instalatorstwa wodno-kanalizycyjnego, a przecież powinni się na nim znać, bo produkują gówno.
Wiedziałem, że jestem dość dobrym pisarzem, ale nie było jak tego sprawdzić. Robiłem błędy ortograficzne i miałem (wciąż mam) problemy z gramatyką ale czułem, że coś robię lepiej od nich: znakomicie przymieram głodem.
Niestety, wielu cholernych głupców cieszy się uznaniem, bo myślą podobnie jak ogół.