Wcześniej już organizowałem koncerty dla idei.... żeby było coś! I h*ja z tego miałem. Robiłem je w dawnym Mefisto ale niewiele ludzi przychodziło na te imprezki. Teraz gdy pomyślałem, pie*dole nie robię dla idei! Zrobię dla hajsu o dziwo na pierwszym koncercie mieliśmy fajną frekwencje a następna impreza zapowiada się jeszcze lepiej sądząc po przedsprzedaży. Więc morał jest jeden. Trzeba robić dla hajsu!
