W kolie jej splótł klejnotów blask, a ona, gorzki czując żal, wyrzutem powitała go, więc z wielkim smutkiem odszedł w dal. Tak zmroził go jej serca chłód, że zdjęty bólem cały drżał
Korzenie nauki są gorzkie, ale owoce słodkie.
Nikt w Polsce nie zamierza zapominać, jak wiele krwi zostawili tu radzieccy żołnierze, gdy wyzwalali Polskę. Nie zmienia tego faktu nasze gorzkie doświadczenia po 1945 roku. Jak powiedział węgierski pisarz Sandor Marai: – Żołnierze radzieccy oswobodzili nasze ziemi, ale nie mogli nam dać wolności, bo sami jej nie mieli.
Pierwsze kłamstwo, myślisz: ech, zażartował ktoś. Drugie kłamstwo – gorzki śmiech, śmiechu nigdy dość. A to trzecie, gdy już przejdzie przez twój próg, Głębiej zrani cię, niż na wojnie wróg.
Bo wargi obcej kobiety ociekają niczym plaster miodu, a jej podniebienie jest gładsze niż oliwa. Lecz to, co po niej pozostaje, jest gorzkie jak piołun (...).
Za nieoczekiwane powodzenie naszej beznadziejnej sprawy!
Nie krytykuję młodzieży jako gorzki pan, który jest na aucie i sypie mu się łupież z włosów. Na wsi kupuję wódę, kiełbachę i zapraszam pół wsi na ognisko. Kto tańczy, pije, skacze przez ognisko? Staruchy. Młodzi siedzą i zamiast się bawić, zamiast rozmawiać, grzebią przy narządach rodnych. Coś wysyłają, coś odbierają. Też mam komórkę, ale tak nie wolno. Trzeba umieć się wygłupiać.
Ej, nie płonne nasze poty, Ej, nie gorzkie plony pól, Póki rój ten szczerozłoty Miody życia niesie w ul!