Sprawcę stać było tylko na rozkawałkowanie zwłok i rozrzucenie ich fragmentów w różnych miejscach. Ani się to umywa do naszych dawnych afer trucicielskich, do sprawy Crippena, Seddona czy pani Maybrick, przyczyny widzę zaś takie: nie sposób popełnić dobrego morderstwa, jeśli się nie wierzy, że karą za to będzie pobyt w piekle.
