Pierwszy raz zabiłem człowieka, gdy miałem dwanaście lat. Nie potrafię policzyć, ilu uśmierciłem od tego czasu. Wielkich lordów o starych nazwiskach, tłustych bogaczy w aksamitach, rycerzy nadętych jak balon od zaszczytów, i kobiety i dzieci, tak jest. Wszystko to zwierzęta rzeźne, a ja jestem rzeźnikiem.
Miałem taki okres w życiu, że zabijałem bez powodu, wystarczyło, że ktoś krzywo na mnie spojrzał.
Miałem to dziwne uczucie uniesienia i nie mogłem do końca zrozumieć, dlaczego tak się czułem.