Odrzucam wszystko to, czym często karmi się współczesny teatr, czyli już nawet nie psychologię, ale fizjologię. Wiadomo, że Hamlet powinien od czasu do czasu chodzić do toalety, ale w moim przekonaniu to nie jest konieczne, bo o czym innym jest ta sztuka. Nie ma potrzeby, aby w "Ślubach panieńskich" Fredry następowała zbiorowa kopulacja na scenie, jak to się zdarzało.
