Nie możesz... - powiedziała nieco głośniej. - Rozumiesz?
- Nie.
Patrzył na nią w sposób, którego nie znała. Z uwielbieniem, ale jednocześnie wyzywająco. Jakby wzrokiem jednocześnie oskarżał i bronił.
- Niczego już nie rozumiem - dodał.
- Więc zrozum chociaż to, że nie będzie już odwrotu.
- Od dwóch lat nie ma.
