Na krótką metę jednak – a rozumiem przez to następne sto lat – twierdzę, iż potęga Stanów Zjednoczonych jest do tego stopnia przytłaczająca i tak głęboko zakorzeniona w rzeczywistości gospodarczej, technologicznej i kulturowej, że w XXI stuleciu kraj nadal będzie się umacniał, choć mogą nim wstrząsać wojny i kryzysy.