Ktoś mówi mi w Chicago:
- Wzięli go do Oświęcimia?! To dlaczego się zgodził? Dlaczego nie wziął adwokata?
Ktoś mówi mi w Chicago:
- Wzięli go do Oświęcimia?! To dlaczego się zgodził? Dlaczego nie wziął adwokata?
Miałem to dziwne uczucie uniesienia i nie mogłem do końca zrozumieć, dlaczego tak się czułem.