Gdyż wpłynąć na jakąś osobę - to obdarzyć ją swoją duszą. Wtedy nie myśli już ona swoich naturalnych pragnień. Jej cnoty nie ją naprawdę zdobią, a grzechy - jeżeli jest w ogóle coś takiego jak grzech - są zapożyczone. Taki człowiek staje się echem czyjejś muzyki, aktorem w sztuce, którą nie on napisał.
Myślę, że dlatego, że moim dziełem granitowym nikt sobie dupy nie podetrze.