Dziwne, że pozaczasowy Bóg przejawia się w czasie i jego przemianach. Jeżeli nie wie się, "gdzie" jest Bóg (...) trzeba popatrzeć na to wszytko, co zmienia się i porusza, co nie mieści się w formie, co faluje i niknie. (...)
Bóg jest w każdym procesie. Bóg pulsuje w przemianach. Raz jest go mniej, ale czasem nie ma go wcale. Bóg bowiem przejawia się nawet w tym, że go nie ma.
Ludzie - którzy sami są przecież procesem - boja się tego, co niestałe i zawsze zmienne, dlatego wymyślili coś co nie istnieje - niezmienność, i uznali, że to, co wieczne i niezmienne, jest doskonałe. Przypisali więc niezmienność Bogu. I w ten sposób stracili zdolność rozumienia go.
Miałem to dziwne uczucie uniesienia i nie mogłem do końca zrozumieć, dlaczego tak się czułem.