Brudziński to zacny chłopak, ale ma trudności z formułowaniem sensownych myśli.
Gdyby skarb państwa wypełniał stare butelki banknotami, zagrzebywał je w opuszczonych szybach węglowych na dostępnej głębokości i zasypał te szyby śmieciami, a następnie pozostawił wydostanie tych banknotów – w myśl doskonale wypróbowanych zasad laisses – faire'yzmu – prywatnym przedsiębiorcom (oczywiście po uzyskaniu dzierżawy terenu banknotonośnego), bezrobocie zostałoby przezwyciężone, a w wyniku tego zarówno dochód realny społeczeństwa, jak i jego kapitał rzeczowy osiągnęłyby prawdopodobnie poziom znacznie wyższy aniżeli istniejący obecnie. Rozumniej zapewne byłoby budować domy itp., jeżeli jednak stoją temu na przeszkodzie trudności natury politycznej i praktycznej, lepiej już zakopywać banknoty niż w ogóle nic nie robić.
Ciągle trudno określić, komu poza Unią Wolności odbiera głosy Platforma Obywatelska. Ugrupowanie nowe, programowo nieokreślone, udające, że nie jest partią polityczną i celowo unikające zabierania głosu we wszystkich ważnych kwestiach społecznych, ekonomicznych i politycznych – lecz za to dające popisy hipokryzji i cynizmu, dość skutecznie żerujące na znanych fobiach, ignorancji i naiwnej wierze ludzi zniechęconych do polityki. Liderzy PO już zaczynają napotykać trudności z przekonaniem wyborców do szczerości intencji swych polityków – dobrze przecież znanych, i to nie zawsze z najlepszej strony. Teraz owi politycy nagle zapewniają, że stali się inni, uczciwsi, bardziej autentyczni i bardziej prawdomówni niż wszyscy pozostali. Przy okazji nasuwa się pytanie, jak to możliwe, by ktoś z takim życiorysem jak Andrzej Olechowski – płytki intelektualnie i pod wieloma względami po prostu niewiarygodny – mógł zdobyć kilka milionów głosów w wyborach prezydenckich. PO najprawdopodobniej skończy tak jak wszystkie ruchy, które spaja jedynie cynizm, hipokryzja i konformizm. Ciekawe tylko, czy nastąpi to jeszcze przed wyborami, czy zaraz po.
Ja jestem jednoosobową fabryką spreparowanych życiorysów, kłamcą lustracyjnym i medialnym, dlatego, że uważam, że mój świat, moja prywatność, moja mama, mój brat, moja dziewczyna, mój chłopak, ktokolwiek jest mój, to jest mój bardzo prywatny secret garden i do niego nie wpuszczam.
Prawda ostatecznie przetrwa nawet kiedy są trudności z wyciągnięciem jej na światło dzienne.
Berlińskie baby mogą mówić o układach rozbiorowych, pruscy oficerowie, którzy przeszli ze mną ostatnie wojny, wiedzą, że ani liczba naszych wrogów, ani trudności nie są w stanie odebrać nam zwycięstwa.
Jako młody chłopak byłem typowym chuliganem. Włóczyliśmy się po ulicach szukając guza.
Widziałam kiedyś, jak umierał chłopak chory na mukowiscydozę. Za rękę trzymała go żona. Byli razem, uśmiechnięci, szczęśliwi. I ta śmierć była zawstydzona, cichutka. Nawet tę śmierć zrobili w konia!
Jako chłopak chciałem zostać księdzem. Ale tak naprawdę chciałem być z ludźmi w najważniejszych momentach ich życia.
To jest jedna z moich najważniejszych płyt. [...] Ta płyta była po prostu bardzo dobra, była dobrze zrealizowana. Ta płyta posiadała teksty, które pisałem przez jakiś okres swojego życia, bardzo szczere teksty. Przełomowa na tamte czasy płyta, odkrywcza, nie było drugiej takiej. Była nietuzinkowa i dalej to samo o niej sądzę. Bardzo ważna płyta dla mnie osobiście, ale myślę że też to jest bardzo ważna płyta dla całego hip-hopu w Polsce, bo ona bardzo wiele zmieniła. Mogła co prawda zmienić więcej, ale branża szczególnie "mejdżersy" nie była gotowa na tak dużą zmianę, oni byli sami w szoku w ogóle, że do czegoś takiego doszło, bo w ich światopoglądzie, nie mieściło się, że chłopak grający muzykę której nikt nie słucha, sprzedał nagle takie ilości, jednocześnie będąc bardzo niemiłą osobą dla wytwórni która go wydaje, bo ja kontrakt miałem dość niezależny, a jednocześnie byłem mało rozmowny. Tak naprawdę robiłem wtedy to co chciałem.
Socjalizm jest to ustrój, w którym bohatersko pokonuje się trudności nieznane w żadnym innym ustroju!