Cytaty i aforyzmy Ulubione (0) Kategorie Autorzy Profesje Narodowości Najlepsze Cytaty losowe Szukaj
Hania Rani

Hania Rani cytaty

Hania Rani (ur. środa, 5 września 1990) żyje już od 36 lat i 4 dni

Hanna Maria Raniszewska to pianistka, kompozytorka i wokalistka urodzona w Gdańsku. W 2019 wygrała organizowany przez Gazetę Wyborczą plebiscyt „Sanki” dla najciekawszych nowych twarzy w polskiej muzyce.

Strona numer 2

(...) myślę, że Polacy są bardzo wrażliwą publicznością. Biorąc pod uwagę Leszka Możdżera czy nasze wielkie zamiłowanie do jazzu w dawniejszym okresie, czy do muzyki filmowej, albo poetyckiej. Myślę, jest w nas sporo "wschodniego sentymentalizmu".

Piękno, prawda, dobro są mi bardzo bliskie. Nie tylko bycie szczerym, jak to się teraz mówi "z samym sobą", wydaje mi się, że to jest trochę za mało, że jest to powierzchowne. Dlatego w tym, co robię, dążę do ciszy, do wskazania drobnych detali, tych różnych "zwykłości", które dla mnie mają wielkie znaczenie. Jesteśmy przebodźcowani przez otaczającą nas, szaloną rzeczywistość i sądzę, że ważny jest powrót do struktur, które są bardziej subtelne, które uwrażliwiają nas pod względem sensualnym, dotykowym.

Choć nikt z mojej rodziny nie był zawodowym muzykiem, to dźwięki zawsze były ważne w domu moich rodziców i dziadków. Mama chodziła do muzycznej szkoły podstawowej, tata gra na wielu instrumentach, mimo że nie zna nut. W wieku siedmiu lat wydawało mi się oczywiste, że każde dziecko idzie do podstawówki muzycznej i na czymś gra.

Umiejętność bycia samemu jest bardzo potrzebna w najtrudniejszych momentach naszego życia – w ciężkiej chorobie czy utracie kogoś bliskiego. W wielu momentach jesteśmy i będziemy sami i nie powinniśmy traktować tego jako coś negatywnego tylko coś co jest naturalnym porządkiem świata.

Może się okazać, że w muzyce już nic nie jestem w stanie zrobić i zacznę coś innego?

Muzyka elektroniczna jest w mojej opinii bardzo „pojemna”, każdy – czy to odbiorca czy twórca – może znaleźć w niej coś dla siebie, skala możliwości jest olbrzymia, w zasadzie nieskończona, podobnie jak brzmienia syntezatorów. Właśnie ich odkrycie bardzo miało wpływ na moją perspektywę rozumienia elektroniki i początek fascynacji trwającej po dziś dzień. Możliwość wykreowania dźwięku od początku, gdzie jedynym naszym ograniczeniem jest wyobraźnia, jest dla mnie czymś niesamowitym.

Pewnie nie będę pierwszą osobą, która to mówi, ale ludzie są tam /w Japonii/ niezwykle uprzejmi, ciepli i ciekawi przybyszów spoza wyspy. Nawet jeśli jest to wyuczone, związane jakoś z kodem kulturowym, to jest naprawdę miłe, bo takich reakcji nie jest aż tak dużo w codziennym koncertowym życiu. Na pewno przerosło to moje oczekiwania.

Oprócz planu, ciężkiej pracy, potencjału i talentu trzeba mieć też dużo szczęścia. Trzeba przyciągać do siebie nie tylko publiczność, ale również ludzi, którzy we właściwym momencie pokierują tobą, popchną cię i dadzą dodatkowe plecy.

Rzeczywiście w domu słuchało się sporo Pink Floydów, Beatlesów, Roda Stewarta, Cata Stevensa, ale też Marka Grechuty. Myślę, że gdzieś wpływ tamtych artystów czuć w mojej muzyce i zawdzięczam im dużą część mojej muzycznej edukacji.

Pisanie muzyki do filmu i teatru wiąże się z zupełnie innymi zadaniami, potrzebami, ta muzyka ma wyrażać inne emocje. Jest tworzona w innym celu, ma być tłem lub wyrażać uczucia, których na ekranie nie widać, a które reżyser chciałby, żeby były wyrażone.

Szkoła muzyczna, pomijając kilka rzeczy, z którymi się nie zgadzałam lub nie odpowiadały mojej wrażliwości, dała mi w zasadzie wszystkie narzędzia, które doprowadziły mnie do miejsca, w którym jestem. Rzemiosło przyniosło łatwość pracy z muzyką i przekazywania swoich pomysłów dalej, np. innym wykonawcom. Dała mi również szansę na komponowanie muzyki na zamówienie m. in. do filmów. To byłoby moim zdaniem dużo trudniejsze i bardziej pracochłonne, gdybym opierała się wyłącznie na intuicyjnej wiedzy bez świadomości nazw dźwięków. Nie mówiąc o rozpisywaniu utworów w formie partytur. Szkoła dała mi zawód, a później mogłam zrobić z tym co chciałam i pójść w kierunku, który mi odpowiadał.

Wydaje mi się, że daję sobie radę. Nie czuję się wcale dużo bardziej wrażliwa niż inne osoby, które znam. Stąpam dość mocno po ziemi, więc ta wrażliwość, chyba bardziej się wyraża w muzyce (śmiech). Wiodę całkiem normalne życie, prowadzę własną firmę, stawiam czoła codziennym problemom – jak każdy z nas.

Galeria - kliknij aby powiększyć