Tamże się też ćwiczyły w onej swojej szkole, jak sąsiedzkie przewabić żyto na swe pole. (o czarownicach cygańskich - Klonowicz, Worek Judaszów, I, 2).
(Wyższe i niższe jednostki) Nie mogła struć ani oczarować oskarżyciela "gdyż on ma u siebie starszego diabła jak mój".
My country is my home. Ojczyzna Jest moim domem. Mnie w udziale Dom polski przypadł. To - ojczyzna, A inne kraje są hotele.
Uśmiechał się, gdy zięć wesoły Przynosił z miasta kwiaty Żonce I wołał śmiesznie: Zońka-słońce, Masz od Moskala polskie kwiaty, Za to mu ruskiej daj herbaty!
Czy pamiętasz, jak z tobą tańczyłem walca, Panno, madonno, legendo tych lat? Czy pamiętasz, jak ruszył świat do tańca, Świat, co w ramiona mi wpadł?
Weź duży szklany słój pamięci I nasyp chciwych wpatrzeń swoich W żywy za szybą sen dziecięcy, Gdy przed Matiatki sklepem stoisz.
Niech sobie Ganges, Sorrento, Krym Pod niebo inni wynoszą, A ja Łódź wolę! Jej brud i dym Szczęściem mi są i rozkoszą!
Więc kocham twą "urodę złą", Jak matkę niedobrą - dziecię, Kocham twych ulic szarzyznę mdłą, Najdroższe miasto na świecie!
Chcą szczęścia. Proszą, by im, żywym, Szczęście na wichrze wierszy przywiać - Jednym to małe: "Być szczęśliwym", Innym to wielkie: "Uszczęśliwiać".
Zasada św. Inkwizycji: Haeresis est maxima opera maleficarum non crede. Wielką herezją jest niewiara w czyny czarownic.
- Mamusiu, z czego się robią dzieci? Na to pytanie proponuję dwa rodzaje odpowiedzi. Jeśli dziecko jest jeszcze za małe, aby mogło zrozumieć prawdę, należy odpowiedzieć: - "Dzieci powstają z nadmagnezjanu chloru potasu". - Jest to odpowiedź bardzo zręczna, gdyż dziecko przeważnie nie może spamiętać tej długiej nazwy i gdy powtórzy to w szkole lub kawiarni starszemu koledze, nigdy się nie wyda, żeśmy dali fałszywą informację, i w ten sposób autorytet rodziców zostaje zachowany. Gdy dziecko zapamięta i po paru latach, wiedząc już, o co chodzi, przypomni z wyrzutem, że się je oszukało, można pętakowi wmówić, że przekręciło słowo "potas". Inna odpowiedź powinna być stosowana wobec dzieci już większych. Jeśli chodzi o chłopców i dziewczęta w wieku dojrzewania, należy odpowiedzieć: "Dzieci powstają z zaniedbania i lekkomyślnego zapuszczenia ciąży".
Ale jawnego buntu dopuściliście się o tu: "Zabrał mi wszystko, Jaśko mój sokół. Pisze się Jaśko, a znaczyć ma Wańka. Pisze się Halka, znaczyć ma Polska. I Jaśko sokół zabrał. Co?..."
- Mamusiu, czego chciała ode mnie ta pani, co stoi zawsze u nas na rogu ulicy? Na to odpowiemy: "A won, ty bydlaku! Stare chłopisko, kobity go na ulicy zaczepiają, a on się pyta mamusi".
- Tatusiu, dlaczego tatuś jest taki czerwony, gdy ściska służącą? Jest to bardzo typowe pytanie, na które należy odpowiedzieć, przerzucając zręcznie sprawę na tło społeczne. Mówimy więc poważnie: "Tak, moje dziecko, służąca należy do proletariatu, a ludzie, którzy zbliżają się do proletariatu, są czerwoni. Możesz o tym, dziecko, przeczytać w Płomyku i Ilustrowanym Kurierku. Gdy dziecko zacznie się mądrzyć, że to nie to samo, możemy dodać: Paszoł won, szczeniaku.
Lecz wierz mi, wierz mi - wiem coś o tem - Gorszą jest bestią Podejrzenie. Tym gorszą, że to chytre zwierzę...Wije się, łasi, do stóp ściele I ani człowiek się spostrzeże, Jak już jest wroga przyjacielem. Ten z piekła rodem zwierz stugłowy Staje się wiernym psem domowym, Co cię na krok nie odstępuje I służąc panu - sam panuje...
W kwiatach spotkały się ich oczy, W kwiatach przecięły się spojrzenia I na hiacyntach, na złocieniach.
Sercem teraz (zmiłuj się, zmiłuj), Echem teraz (miłuj mnie, miłuj), Zlituj się, daruj, pożałuj, Weż w ciemny las - i zacałuj.
ZADYMKA Senność gęsta jak śnieg i krążąca jak śnieg Zasypuje śnieżnemi płatkami sennemi Bezprzyczynny mój dzień, bezsensowny mój wiek I te ślady bezładnych moich kroków po ziemi. Jeśli chcę, mogę spać - jeśli chcę mogą wstać, Siąść przy oknie z gazetą z zeszłego tygodnia, Albo iść w senność dnia - wtedy inny, nie ja, Siedząc w oknie, zobaczy dalekiego przechodnia. Czy to dobrze czy źle: tak usypiać we mgle? Szeptać wieści pośnieżne, podzwonne, spóźnione? Czy to dobrze czy źle: snuć się cieniem na tle Kołującej śnieżycy i epoki przyćmionej? Śnieg pierzyną mi legł, wiek godziną mi zbiegł W białej drzemce, puszystym, przyprószonym spacerze. Bezprzyczynny mój dzień, bezsensowny mój wiek Składam wierszom powolnym w ofierze.