Cóż to jest los (...), co to jest los? – Głupstwo - i nie głupstwo! Bo jeżeli kładziesz na loterią, a nie wygrasz, to mówią ludzie, żeś głupi. A jeżeli wygrasz, to mówią ludzie, żeś rozumny.
[Kostryn] Jak biedny ptaszek spod płonących dachów W lot się puściłem...dziś obcy...nieznany Własnej ojczyźnie, sługa w obcym kraju; Niech to nie będzie moim potępieniem! Ty także obca... [Balladyna] Co? [Kostryn] Ty jestes z raju.
O! gdybym wiedział, że tak bez powrotu Ziemię żegnałem; przed chwilą odlotu Patrzałbym na świat innymi oczyma, Dłużej! ciekawiej, a może ze łzami… Bo tam pomiędzy ogrodu kwiatami Jest pewnie piękny kwiat… a ja go nie znam!… Może dźwięk jaki nowy struna daje… A jam nie słyszał… Czegoś mi nie staje! Ludzi znać nie chcę, lecz niech się obeznam Z ziemią, piastunką ludzi!...
Żyłem z wami – cierpiałem i płakałem z wami. Nigdy mi, kto szlachetny, nie był obojętny. Dziś was rzucam i dalej idę w cień – z duchami –.
Patrz, kogo wysyłasz ze mną, Bo na drogach pańskich ciemno, I często jest krwią zbryzgana Ta ciemna i nocna droga, Krwią szaleńców roztrąconych o Boga.
Co do mnie — ja zostawiam maleńką tu drużbę Tych, co mogli pokochać serce moje dumne; Znać, że srogą spełniłem, twardą Bożą służbę, I zgodziłem się tu mieć niepłakaną trumnę.
Lecz po narodach już wymordowanych Jeszcze zostaje jakaś moc, przed którą Ty musisz bladnąć, i ciągle twe lica Strupiałe nową krwią farbować musisz.
Ludzie tak dziwnie stworzeni są od Boga, że zawsze przywiązują się do tego słowa ja - oprócz kobiet, które przywiązują się czasem do słowa mój...
Są serca rozdarte na cztery części...jak zapisane głupim poematem karty papieru w ręku rozsądnego człowieka...
Szli krzycząc: “Polska! Polska!” — wtem jednego razu Chcąc krzyczeć zapomnieli na ustach wyrazu; Pewni jednak, że Pan Bóg do synów się przyzna, Szli dalej krzycząc: “Boże! ojczyzna! ojczyzna”. Wtem Bóg z Mojżeszowego pokazał się krzaka, Spojrzał na te krzyczące i zapytał: “Jaka?”.