Cytaty i aforyzmy Ulubione (0) Kategorie Autorzy Profesje Narodowości Najlepsze Cytaty losowe Szukaj

Cytaty pisarzy fantasy

Zobacz listę pisarzy fantasy

Pisarze fantasy wg. narodowości

Trupa yunkijskich kastratów będących własnością Yurkhaza zo Yunzaka zaśpiewała pieśni w starożytnym języku Starego Imperium. Ich głosy były wysokie, słodkie i niewiarygodnie czyste.
- Słyszałaś kiedyś taki śpiew, ukochana? - zapytał Hizdahr. - Mają głosy bogów, nieprawdaż?
- Tak - potwierdziła. - Ale zastanawiam się, czy nie woleliby mieć narządów mężczyzn.

Jest zimny, pamiętliwy, ponury i nie ma poczucia humoru. A to są tylko jego zalety.

Królowa nie należy do siebie, lecz do swego ludu.

- Możemy walczyć z tyloma, z iloma będzie trzeba, szczeniaku - odparł Cromm. - Im więcej ich przyjdzie, tym większa chwała. Będą o nas śpiewać pieśni.
- Z pewnością, ale czy będą to pieśni o twojej odwadze, czy o moim szaleństwie?

Złoto jest słodkie, ale życie słodsze.

- To była wojna dziewięciogroszowych królów? - zapytał Hyle Hunt.
- Tak ją zwali, choć nie widziałem żadnego króla, a i nie zarobiłem ani grosza. Ale z całą pewnością była to wojna.

Tęsknił za Aryą...może nawet
bardziej niż za Robbem; była takim małym chudzielcem w podartym ubraniu, dzikim i
upartym, z wiecznie pozdzieranymi kolanami i potarganymi włosami. Wydawało się, że nie
pasowała do pozostałych, podobnie jak i on, a mimo to zawsze potrafiła go rozśmieszyć.
Dałby wszystko, żeby być z nią teraz, móc poczochrać jej włosy, zobaczyć, jak się krzywi, i
usłyszeć, jak kończy razem z nim zdanie.

(...) Nocna Straż zadłuży się tak bardzo, że nigdy wszystkiego nie spłacimy, ale gdy ma się do wyboru dług albo śmierć, lepiej jest pożyczać.

Brązowy Ben jest sprytny, nieustępliwy i całkiem inteligentny...ale ostrożny. Woli, by przeciwnik podejmował ryzyko, podczas gdy sam czeka, nie zamykając przed sobą żadnych opcji, i reaguje na wydarzenia kształtujące przebieg bitwy.

Po wojnie zawsze nastaje pokój, a razem z nim ułaskawienia...

Nie ma nikogo. To był cień. Wspomnienie. Była krwią smoka, ale ser Barristan ostrzegał ją, że w tej krwi kryje się skaza. Czy to możliwe, że tracę zmysły? Jej ojca zwano kiedyś obłąkanym. str 202.

Morze jest okrutne i zdradzieckie.
Ale nie tak zdradzieckie jak ludzie - pomyślał Davos.

Czasami ludzie wiedzą więcej, niż chcą przyznać.

- Zabiłbym Robba Starka w Szepczącym lesie, gdybym zdołał do niego dotrzeć. Jacyś głupcy stanęli mi na drodze. Czy ma znaczenie, w jaki sposób zginął? Chłopak nie żyje, a jego królestwo umarło razem z nim.
- Widzę, że jesteś nie tylko kaleką, lecz również ślepcem, ser. Unieś wzrok, a zobaczysz, że nad naszymi murami nadal powiewa wilkor.
- Widziałem go. Wydaje się bardzo samotny. Harrenhal padł. Seagard i Staw Dziewic również. Brackenowie ugięli kolan i oblegają Tytosa Blackwooda w Raventree. Piper, Vance, Mooton, wszyscy wasi chorążowie skapitulowali. Zostało tylko Riverrun. Mamy dwadzieścia razy więcej ludzi od was.
- Dwadzieścia razy więcej ludzi wymaga dwudziestokrotnie więcej prowiantu. Jak wygląda wasze zaopatrzenie, panie?
- Wystarczająco dobrze, byśmy mogli tu siedzieć aż po kres dni, jeśli będzie trzeba, podczas gdy wy pomrzecie z głodu w waszym zamku. [...]
- Być może po kres twoich dni. Nam nie brakuje zapasów, choć obawiam się, że nie zostawiliśmy na polach zbyt wiele dla gości.
- Możemy sprowadzić prowiant z Bliźniaków - skontrował Jamie. - Albo z zachodu, zza wzgórz, jeśli będzie trzeba.
- Skoro tak mówisz. Z pewnością nie zamierzam kwestionować słów tak honorowego rycerza.

- Czy mój ojciec zamierza ich stracić? - Arianne nie potrafiła w to uwierzyć. - Zrobili to z miłości do mnie. Jeśli musi przelać czyjąś krew, powinna to być moja.
- Skoro tak mówisz, księżniczko.

Marq jest jego pierworodnym synem, a wszyscy ci rycerze byli jego bratankami i kuzynami.
-Chciałeś powiedzieć zdrajcami i buntownikami - sprzeciwił się Edwyn Frey.[...]
-Bliźniaki również poparły sprawę Młodego Wilka - przypomniał Freyom. - Apotem go zdradziliście. To znaczy, że jesteście dwa razy gorszymi zdrajcami niż Piper.

Wojna pełna była przy tym podstępów, morderstw i zdrad, toczoną ją w cieniach i na schodach, w salach obrad i na zamkowych dziedzińcach, posługując się sztyletami, kłamstwami oraz trucizną.

Tyrion patrzył z ponurym podziwem, jak jego pan ojciec zwraca się do półdzikich członków klanów.
- Podobno ludzie z gór to nieustraszeni wojownicy.
- To prawda - odparł Conn z Kamiennych Wron.
- Ich kobiety są tak samo odważne - dodała Chella.
- Przyłączcie się do mnie, a zostaną spełnione wszystkie obietnice mojego syna - powiedział Lord Tywin.
- Zapłacisz nam tak jak chcemy? - spytał Ulf, syn Umara. Czy potrzeba nam obietnica ojca skoro mamy obietnicę syna?
- Nic mówiłem nic o potrzebach - odpowiedział mu Lord Tywin. Moje słowa stanowiły jedynie wyraz uprzejmości. Nie musicie jechać z nami. Wojownicy z zimowej krainy to ludzie z żelaza i lodu, boją się ich nawet najdzielniejsi z moich rycerzy.
Sprytnie, pomyślał Tyrion, uśmiechając się pod nosem.
- Spaleni nie boją się nikogo. Timett, syn Timetta, pójdzie z lwami.
- Kamienne Wrony są zawsze pierwsze tam, gdzie zjawiają się Spaleni - oświadczył dumnie Conn. - My też jedziemy.
- Shagga, syn Dolfa, odrobię im męskość i nakarmi nią wrony.
- Pojedziemy z tobą, lwi lordzie - powiedziała Chella, córka Cheyka - pod warunkiem że pojedzie z nami twój syn, półmężczyzna. Kupił życie swoimi obietnicami. Należy ono do nas tak długo, dopóki nie otrzymamy broni.
Lord Tywin zwrócił na syna swoje cętkowane oczy.
- Radujmy się - powiedział Tyrion tonem rezygnacji.

Obawiam się, że umysły są jak miecze. Te stare rdzewieją...

(...) prędzej czy później w życiu każdego człowieka przychodzi taka chwila, kiedy już nie jest tak łatwo, bo musi dokonać wyboru.