Cytaty i aforyzmy Ulubione (0) Kategorie Autorzy Profesje Narodowości Najlepsze Cytaty losowe Szukaj

Cytaty polskich pisarzy fantasy

Zobacz listę pisarzy fantasy

Zobacz listę polskich pisarzy fantasy

Pisarze fantasy wg. narodowości

Imieniem wielkim Tetragramaton rozkazuję ci, duchu, odpieczętować księgę tajemnic i zrozumiałymi dla nas uczynić jej słowa.
- Pocałuj mnie - zaszeptał duch - w moją astralną dupę.

- Ciri nie żyje.
- Nieprawda. Nie wierzę w jej śmierć...I ty też nie wierzysz. Przyznaj.
- Nie chcę wierzyć.
Na zewnątrz świszczał wicher, szumiał deszcz. W jaskini było przytulnie.
- Geralt?
- Słucham.
- Ciri żyje. Miałem znowu sny...Owszem, coś wydarzyło się w Ekwinokcjum, coś fatalnego...Tak, bez wątpienia, ja też to czułem i widziałem...Ale ona żyje...Żyje z pewnością. Spieszmy się...Ale nie do zemsty i mordu. Do niej.
- Tak. Tak, Cahir. Masz rację.
- A ty? Ty nie miewasz już snów?
- Miewam - powiedział z goryczą. - Ale od przekroczenia Jarugi bardzo rzadko. I w ogóle ich nie pamiętam po przebudzeniu. Coś się we mnie skończyło, Cahir. Coś się wypaliło. Coś się we mnie urwało...
- To nic, Geralt. Ja będę śnił za nas obu.

Jestem zagadką. Odgadnij mnie.

- Ciri była okropnie ubrudzona. Musiałem ją rozebrać...Nie broniła się, nie krzyczała. Dygotała tylko, oczy miała zamknięte. Ilekroć jej dotknąłem, by umyć lub wytrzeć, prężyła się i sztywniała...Wiem, trzeba było mówić do niej, uspokajać...Ale nagle nie mogłem znaleźć słów w waszym języku...W języku mojej matki, który znam od dziecka. Nie mogąc znaleźć słów, chciałem uspokoić ją dotykiem, delikatnością...Ale ona sztywniała i kwiliła...Jak pisklę...
- To ją prześladowało w koszmarach - szepnął Geralt.
- Wiem. Mnie też.

To nie w kij pierdział.

Prawdziwa histeryczka robi się z ciebie, Płotka – powiedział – To przecież zwyczajne czarcie koło. Po co te sceny?

- Wcale się nie różnimy - powtórzyła Ciri. - Przecież ty myślisz i czujesz jak Geralt. I jak...jak ja. Jemy to samo, z jednego kociołka. Pomagasz Triss i ja też. Ty miałeś babkę i ja miałam babkę...

Nie mając tedy dokąd uciekać, zostaliśmy bohaterami i okryliśmy się nieśmiertelną chwałą.

- To, dla przykładu, jest onyks. Kamień ozdobny, półszlachetny. Posiada wartość. Leży sobie, a my po nim depczemy.

- W takim razie nie rozumiem.
- Co tu jest do rozumienia?
- Diabłów nie ma! - wrzasnął poeta, definitywnie wybijając kota ze snu. - Nie ma! Diabły nie istnieją, do diabła!
- Prawda - uśmiechnął się Geralt. - Ale ja, Jaskier, nigdy nie mogłem oprzeć się pokusie popatrzenia na coś, co nie istnieje.

Jest nas tu czwórka lekarzy. I każde rude! Fatum czy jak?

Migoce świeca, ogień zgasł
Wiatr powiał zimny wyczuwalnie
I płyną dni,
I mija czas
W ciszy i niezauważalnie

Jesteś wciąż przy mnie i wciąż nas
Coś łączy, acz nie idealnie
Bo płyną dni
Bo mija czas
W ciszy i niezauważalnie

Pamięć przebytych dróg i tras
Zastanie w nas nieodwołalnie
Choć płyną dni
Choć mija czas
W ciszy i niezauważalnie

Dlatego, miła, jeszcze raz
powtórzmy refren triumfalnie
Tak płyną dni
Tak mija czas
W ciszy i niezauważalnie.

Lepiej zginąć, niż żyć ze świadomością, że zrobiło się coś, co wymaga wybaczenia.

Milcz nilfgaardczyku, gdy gadasz robisz się cięższy.

Blizna dla rycerza to zaszczytna pamiątka, powód do sławy i chwały, której tak życzyła mu kapituła. Rycerz bez blizny to kutas, nie rycerz.

Znam moje przeznaczenie, które kręci mną jak wir. Moje przeznaczenie? Ono idzie za mną krok w krok, ale ja nigdy nie oglądam się za siebie.

- Takie noże - wyjaśniła Fringilla - są w Beauclair w użyciu od czasów księżnej Karoliny Roberty, babki Anny Henrietty. Karobertę doprowadzało do szału, gdy w czasie biesiad goście dłubali sobie nożami w zębach. A nożem z zaokrąglonym końcem dłubać nie sposób.
- Nie sposób - zgodziła się Angouleme, wykrzywiając się szelmowsko. - Na szczęście dali jeszcze widelce!

Prom kręcił się jak gówno w przerębli.

Elf spojrzał mu w oczy, potem spuścił wzrok.
- Idziesz tam...bo musisz, prawda?
Geralt zawahał się. Zdawało mu się, że czuje zapach bzu i agrestu.
- Chyba tak - powiedział z ociąganiem - Muszę. Przepraszam cię, Chireadan...
- Nie przepraszaj. Wiem, co czujesz.
- Wątpię. Bo ja sam tego nie wiem.
Elf uśmiechnął się. Uśmiech ten mało miał wspólnego z radością.
- Na tym to właśnie polega, Geralt. Właśnie na tym.

- Niech mnie diabli - Boreas Mun uśmiechnął się szeroko - jeśli nie jest to początek pięknej przyjaźni.