- Niech pan weźmie aspirynę. - Dziękuję za dobrą radę - powiedziałem. - Większość rzeczy na tym świecie się nie sprawdza, ale aspiryna sprawdza się zawsze.
Wątpię, czy kiedykolwiek istniało społeczeństwo, w którym nie byłoby silnych i młodych ludzi skorych do eksperymentów z uśmiercaniem ludzi, pod warunkiem że nie wiąże się to z jakimiś okropnymi karami.
Za pomocą kilku trafnie dobranych słów zniszczył pan moje życie - powiedziałem. - O ileż uboższy jestem teraz niż minutę temu.
- Jest mała szansa, że się jeszcze kiedyś zobaczymy. - No to co? - zapytał. Wzruszyłem ramionami. - No to nic. - Właśnie - powiedział. - Nic i nic, i jeszcze raz nic.
Jeśli nie byłem za dobrym ojcem ani w ogóle kimkolwiek to dlatego, że już na długo przed śmiercią czułem się jak trup. Nikt mnie nie kochał, w niczym się nie wyróżniałem, nic mnie nie interesowało, miałem dość handlowania rondlami i patelniami i oglądania telewizji - czyli że byłem jak trup i za daleko zabrnąłem, żeby wrócić.
Znalazłem sobie miejsce, gdzie mogę robić dobrze, nie wyrządzając nikomu krzywdy. I widzę, że robię dobrze, i ci dla których robię dobrze, też wiedzą, że robię dobrze, i kochają mnie. Wuju, najlepiej jak umieją. Znalazłem sobie dom.
- Dotarłem w życiu do takiego punktu, proszę pana - odparł Kitchen - że kobiety nie powinny zawracać sobie mną głowy, a ja nimi.
- Jak odróżnić dobry obraz od złego? [...] - Wystarczy, moja droga - rzekł - że obejrzysz milion obrazów. potem już nigdy się nie pomylisz.
Kucharka, która z takim ociąganiem wydała mi moją pierwszą kolację w Nowym Jorku - ta sama, co wciąż powtarzała "i co jeszcze, i co jeszcze" - umarła w dwa tygodnie po moim przybyciu. W ten sposób jej ulubione pytanie doczkalo się ostatecznej odpowiedzi: "już więcej nic".
Jak patrzę na to, co się dzieje, to przychodzi mi do głowy, że muszę być postacią w książce kogoś, kto chciał pisać o człowieku trapionym samymi nieszczęściami.
Nasza świadomość to jedyne, co mamy w sobie żywego, a może i świętego. Cała reszta to martwa inżynieria.
(...) ojciec, spytany, w jakie gry grywa dla rozrywki, odpowiedział: "Po co miałbym się zajmować wymyślonymi grami, kiedy wokół nas rozgrywa się tyle prawdziwych?".
Pijak, który w parku śpi, Królowa brytyjska, Łowca, który tropi lwy, I chiński dentysta, Mędrzec, przygłup, pracuś, leń, Tyran i poddany, Chcąc czy nie chcąc, tworzą ten Przedziwny mechanizm. Och tak, właśnie tak! W świecie rozsypani Funkcjonują razem jak Przedziwny mechanizm.
Ta dama była głupia, ja też jestem głupi i głupi jest każdy kto sądzi, że udało mu się przejrzeć zamiary Boga.