Syndrom Powstania powstrzymywał społeczeństwo od skrajnych form działania w latach zrywów 1956, 1970, 1980, ale z drugiej strony doskonała świadomość tego faktu wpływała moderująco na ocenę postawy społeczeństwa polskiego ze strony Moskwy i znacznie oględniejszy w sumie stosunek ZSRR do satelickiej Polski niż do innych państw bloku wschodniego.
Steinbach tak się nadaje do pertraktacji z Polską jak zdecydowany antysemita do pertraktacji z Jerozolimą. Ona jest antypolką.
Są sytuacje, w których milczeć po prostu nie wolno. W kraju za rządów braci Kaczyńskich działo się coraz gorzej. Koszmarna koalicja Prawa i Sprawiedliwości z Samoobroną i Ligą Polskich Rodzin przynosiła skandal za skandalem. Polityczne wiarołomstwo stało się normą. Kolejne obietnice wyborcze Jarosława Kaczyńskiego rozwiewały się w pył. Stało się dla mnie jasne, że jego wizja budowy lepszej Polski, której zaufały miliony Polaków, okazała się jednym wielkim oszustwem. Dlatego też postanowiłem nazwać rzeczy po imieniu i – jak ujął to jeden z przedwojennych satyryków – „przestać uważać bydło za niebydło”.
Pułkownik Kukliński był bohaterem szczególnie tragicznym, gdyż w przeciwieństwie do Traugutta, działał niejawnie.
Proszę mi wymienić inny kraj Unii Europejskiej, który w ciągu ostatnich 15 lat miał trzech ministrów spraw zagranicznych – Geremka, Rotfelda, Mellera, pochodzenia żydowskiego (…).
Premier wie, że Żydzi stanowią większość tych, którzy mają roszczenia wobec polskiego rządu. Słowacy, Czesi i Węgrzy potrafili tę sprawę załatwić. I teraz nikt im nie dokucza. Wszystko się uciszyło. A przecież Żydzi dostali od nich drobiazgi, ułamek wartości tego, co utracili. Bo nikt normalny nie liczy na to, że stosunkowo biedne państwo w skali Europy, wypłaci sto procent wartości utraconego majątku. W Izraelu jest to rozumiane.
Jestem tego samego zdania co Richard von Weizsäcker, z którym podzielam również pewną nadzieję na przyszłość, a mianowicie, że nasze pokolenie musi wymrzeć. Wielu ludzi nie jest już bowiem w stanie się zmienić. (…) Byli oni świadkiem piekła na ziemi. (…) Owszem, historię należy znać i o niej pamiętać, lecz nie można wikłać jej w politykę.
Jelcyn w stanie wskazującym potrafił opowiadać najdziwniejsze historie. Pewnego razu podarował Lechowi Wałęsie kopię rozkazu Stalina i Biura Politycznego. Mimo to jego następcy wybrali strategię milczenia.
Do Bronisława Wildsteina mam osobistą sympatię, mogę nawet powiedzieć, że się przyjaźnimy. Faktu wyniesienia listy nazwisk z IPN nie chcę komentować, ale sądzę, że honorowanie tytułem kustosza red. Wildsteina to brak zachowania proporcji.
Dla nas Powstanie było oczywiste – my albo oni. Wóz albo przewóz. Czy Pan sobie wyobraża, że Niemcy mogliby ścierpieć na bezpośrednim zapleczu frontu Warszawę najeżoną ukrytą bronią i dyszącą chęcią odwetu? Takie bajki można opowiadać dzieciom.
Czy jest prawdopodobne, żeby papież Benedykt XVI posłał biskupa Williamsona na pertraktacje do Jerozolimy? Zakazane to nie jest, ale mądre by nie było.
Jeżeli będziemy tylko krzyczeć o Polsce, to może wychylić się Pan Bóg z płonącego krzaka i zapytać, jaka ma być ta Polska.
Jeśli polityka ma polegać na wielkim kłamstwie, to ja będę mówił, że do Oświęcimia wpakowali mnie Francuzi.
Jeśli Jarosław Kaczyński – a w ostatnich dniach już to się rozpoczęło – będzie wykorzystywał wielką stratę, jakiej doznał, jako argumentu wyborczego, wówczas będę musiał powiedzieć: jestem zarówno przeciwko pedofilii, jak i nekrofilii każdego rodzaju.
Polska młodzież, do której kieruję swoje przesłanie, bynajmniej nie jest gorsza niż kiedyś, ale jest jej zdecydowanie trudniej. Przez prawie pięć dziesięcioleci Polacy byli pozbawieni podmiotowości jako naród. A teraz przez kolejne lata ma być od razu zupełnie normalnie? To jest wyzwanie.