Opowiadanie wydane pierwszy raz w 1952 roku
Odpocznij sobie, ptaszku - rzekł. A potem leć, spróbuj szczęścia, jak każdy człowiek, ptak czy ryba.
Szczęście przybiera rozmaite postaci, więc kto je może rozpoznać?
Stary zauważył, jak to miło mieć z kim rozmawiać, a nie tylko mówić do siebie i do morza.
Ciekawe, czy ma jakiś plan, czy też może to taki sam desperat jak ja.
Rybo - powiedział. - Kocham cię i szanuję bardzo. Ale zabiję cię, nim ten dzień się skończy.