Im więcej zagarniam, tym zagarniam mniej. I mniej jest mnie samego.
Im więcej zagarniam, tym zagarniam mniej. I mniej jest mnie samego.
"Było" i "będzie" mnie nie posiędzie. Gdy tylko zażywam gram, nieustanne "dzisiaj" mam.
Kto czuje się wzgardzony, chętnie sam przybiera pogardliwy wyraz twarzy.
Wszystkie nasze dni wczorajsze świecą pochodniami wzdłuż drogi w mgłę śmierci.
Jeden gram, zadecydowała, nie wystarczy; jej przykrość jest więcej niż jednogramowa.