Cytaty i aforyzmy Ulubione (0) Kategorie Autorzy Profesje Narodowości Najlepsze Cytaty losowe Szukaj

Meir Ezofowicz

Inne książki Elizy Orzeszkowej:
A...B...C... Ad astra: dwugłos Anastazja ...i pieśń niech zapłacze Bene nati Cham Cnotliwi Co mówił stary klon? Gloria victis Julianka Marta Mirtala Na dnie sumienia. Nad Niemnem Opowiadania Pamiętnik Wacławy Panna Antonina Porcelanka Tadeusz Z myśli wieczornych
⇓ ⇓ pokaż więcej książek ⇓ ⇓

- Ty nie bardzo chcesz mię poznać - rzekł - i ja temu nie dziwię się. Ty jesteś edukowanym, nauki wszystkie posiadasz, a ja prosty Żyd, który Biblię i Talmud zna dobrze, ale więcej nic.

- Meir! to ta edukacja i nauka, której my bardzo chcemy, złą chyba jest, kiedy ona ludzi złymi i głupimi robi?

A ktoś jeszcze słyszał o tym, że w pisaniu tym stoi nauka, jak wskrzesić Mojżesza i wezwać jego, aby on przyszedł znowu i lud swój z niewoli, ciemności i upokorzenia wywiódł, a do krainy płynącej złotem, mądrością i chwałą zaprowadził.

Pytania te, sarkania i mnóstwo im podobnych krzyżowały się w tłumie wraz z szyderskimi uśmiechami ludzi, zawiedzionych w ciekawości swej i nadziejach.

On uczony jest, ale - bardzo głupi! ... - A jak to może być, żeby człowiek uczonym był i razem głupim?

Pan był w dobrym humorze i żartował z Żydka.
- Chaimku - mówił - czy byłeś ty w Krakowie?
- Nie byłem, jaśnie panie!
- Toś ty, Chaimku, bardzo niemądry!
Chaimek ukłonił się.
- Chaimku - mówił - czy byłeś ty w Rzymie?
- Nie byłem, jaśnie panie!
- Toś ty, Chaimku, bardzo niemądry!
Chaimek ukłonił się powtórnie, ale zarazem o dwa kroki bliżej pana przystąpił...
- Przepraszam jasnego pana - rzekł z cicha - czy jasny pan był w Szybowie?
Szybów odległym był od miejsca, w którym toczyła się rozmowa, o jakich mil dwadzieścia.
Szlachcic odpowiedział:
- Nie byłem.
- A co teraz będzie? - ciszej jeszcze szepnął Chaimek.

Lejbele stał przed nim, oczy swe ogromne, czarne, smutne ku twarzy jego podnosił i wyciągał doń rękę trzymają żółty zwój papierów.

Po chwili zżółkłe od starości, lecz bujnym i wyraźnym jeszcze pismem okryte arkusze zaszeleściły pod grubą pergaminową okładką księgi.

Tak w jednym sercu tym mieścić się mogły zarazem łagodność i gniew, dobroć i mściwość, bezbrzeżna miłość i nieubłagana nienawiść; tak z jednego źródła tego płynąć mogły wzniosłe cnoty i posępne zbrodnie...

W obu głowach ich szumiało imię anioła śmierci, którego na pomoc sobie wzywali, a piersi obu pełnymi były jednak miłości i uwielbienia bez granic.

- Jeżeli to nie twój i nie mój interes, to na co my mamy o nim mówić!

Tak powstają pieśni ludowe. Rodowodem ich - serca tęskniące, myśli uciśnione, instynktowe rwania się ku lepszemu życiu.

Ludzkie oczy mówią czasem gorsze rzeczy jak usta