Cytaty i aforyzmy Ulubione (0) Kategorie Autorzy Profesje Narodowości Najlepsze Cytaty losowe Szukaj

Harry Potter i Książę Półkrwi

Inne książki J. K. Rowling:
Baśnie Barda Beedle’a Fantastyczne zwierzęta i jak je znaleźć Gwiazdkowy Prosiaczek Harry Potter i Czara Ognia Harry Potter i Insygnia Śmierci Harry Potter i Kamień Filozoficzny Harry Potter i Komnata Tajemnic Harry Potter i Przeklęte Dziecko Harry Potter i więzień Azkabanu Harry Potter i Zakon Feniksa Ikabog Quidditch przez wieki Trafny wybór Życie jest sztuką. O korzyściach płynących z porażek i o sile wyobraźni

Od tego momentu porzucimy solidną podstawę faktów i wyruszymy razem w podróż przez mroczne bagniska pamięci do gęstwiny najśmielszych domysłów.

- Jak mówisz, że macie ze sobą tyle wspólnego - odezwał się Ron nieco rozbawionym tonem - to masz na myśli, że i on mieszka w kolanku umywalki?

Głupi i zapominalski jest stary, który nie docenia siły młodości...

- Jak się pisze "przerażający"?-zapytał Ron, potrząsając mocno piórem i gapiąc się na pergamin.
- Bo chyba nie "P-S-Z-E..."
- Nie - powiedziała Hermiona, przysuwając sobie wypracowanie przyjaciela.-I "zapowiadać" nie pisze się przez "Z-A-B-O-". Czym ty piszesz?
- Jednym z piór Sprawdzających Pisownię Freda i Georg'a, ale zaklęcie przestaje już chyba działać.
- Najwyraźniej,-powiedziała Hermiona, wskazując na tytuł wypracowania-bo mieliśmy napisać na temat obchodzenia się z dementorami, a nie "demimozami". Nie pamiętam też, żebyś zmieniał imię na Roonil Wazlib.

To płynne szczęście [...] jak zażywa się go za często, uderza do głowy, powodując groźną lekkomyślność i przesadne zaufanie do samego siebie. No wiecie, za dużo dobrego...Tak, w zbyt dużych dawkach działa jak silna trucizna.

Jak gdzieś jest raban, to o każdej porze
Wezwij Irytka, będzie jeszcze gorzej!

Oczywiście amortencja nie wzbudza prawdziwej miłości. Miłości nie można sztucznie wzbudzić lub udać.

To bardzo ważne, mówił mu wtedy Dumbledore, by walczyć, by ciągle walczyć, by nie ustawać w walce, bo tylko wtedy zło można powstrzymać, choć nigdy nie da się go całkowicie wyplenić...

Zmierzę się ze śmiercią w nadziei, że trafisz na godnego siebie przeciwnika i będziesz znów śmiertelny.

Znał się z Ginny od lat...to naturalne, że czuje się za nią odpowiedzialny...że chce się nią opiekować...że chciałby rozerwać Deana na strzępy za to, że ją całuje...Nie...trzeba zapanować nad tym szczególnie braterskim uczuciem...

- Po co ją przedrzeźniałeś?
- Naśmiewała się z moich wąsów!
- Ja też, czegoś tak głupiego jeszcze nie widziałem.

Gdzieś w ciemności rozległ się przedziwny śpiew feniksa - lament pełen bólu i jakiegoś tragicznego piękna. A Harry poczuł tak jak kiedyś, że ten śpiew jest w nim, nie gdzieś na zewnątrz: to jego własny żal, przemieniony magią w pieśń, rozbrzmiewał po błoniach i wpadał przez okna do zamku. (...)
I kiedy tak leżał, uświadomił sobie nagle, że na błoniach jest cicho. Fawkes przestał śpiewać. I pojął, nie wiedząc jak i dlaczego, że feniks odleciał, opuścił Hogwart na zawsze, tak jak Dumbledore opuścił swoją szkołę, opuścił ten świat...opuścił jego.

I pomijasz największą słabość Dumbledore'a: on zawsze ufa ludziom, zawsze dostrzega tylko ich dobre strony.

...ale niestety, przypadkowe nieuprzejmości zdarzają się zaskakująco często.

- Nie twój interes! - odpowiedziała Marta, utkwiwszy swoje małe oczka w Ronie, który teraz już rechotał na całego. - Obiecałam, że nikomu nie powiem i zabiorę jego sekret do...
- ...chyba nie do grobu? - przerwał jej Ron, parskając śmiechem. - Może do zlewu...

Harry pogrążył się w rozmyślaniu o tym, jak nisko mogą upaść dziewczyny, które chcą się zemścić.

To bardzo ważne, mówił mu wtedy Dumbledore, by walczyć, by ciągle walczyć, by nie ustawać w walce, bo tylko wtedy zło można powstrzymać, choć nigdy nie da się go całkowicie wyplenić...

- Więc dlaczego na wewnętrznej stronie okładki jest nazwisko "Roonil Wazlib"?
W Harrym zamarło serce.
- To moja ksywka.
- Twoja ksywka - powtórzył Snape.
- No tak...tak mnie nazywają moi przyjaciele.
- Wiem, co to jest ksywka - wycedził Snape.

Odwrócony plecami do drzwi stał tam Draco Malfoy, zaciskając dłonie na umywalce i pochylając nad nią nisko głowę. -Przestań - jęknęła Jęcząca Marta z jednej z kabin. -Przestań...powiedz mi, co cię dręczy...mogę ci pomóc... -Nikt nie może mi pomóc - odrzekł Malfoy, dygocząc na całym ciele. -Nie mogę tego zrobić...nie mogę...to nie działa...a jeśli szybko tego nie zrobię...on powiedział, że mnie zabije...I Harry zdał sobie sprawę - a wstrząsnęło to nim tak, że osłupiał - że Malfoy płacze, naprawdę płacze, łzy spływały po jego bladej twarzy i skapywały do brudnej umywalki.

- Na tym stanowisku ciąży jakaś klątwa. Nikomu nie udało się wytrzymać na nim więcej niż rok...Quirrell nawet postradał życie. Jeśli o mnie chodzi, to będę trzymał kciuki by doszło do jeszcze jednej śmierci.