Przez kolejną godzinę podążali wzdłuż Apeninów przez serce Toskanii. Po lewej mijali nasączone zachodzącym słońcem złote pola, rozciągające się aż po horyzont, a po prawej – rzędy kamiennych domostw na szczytach wzgórz, w morzu zielonych winnic. Cyprysy szeptały na wietrze.
