Przejdźmy teraz do najbardziej elementarnej zasady teorii wojny usprawiedliwionej, czyli do uniwersalności. Ci, którzy nie mogą zaakceptować tej zasady, powinni mieć na tyle przyzwoitości, by milczeć na temat dobra i zła lub usprawiedliwionej wojny. Jeśli uda nam się wznieść na ten poziom, pojawią się oczywiste pytania: na przykład, czy Kuba i Nikaragua miały prawo zdetonować bomby w Waszyngtonie, Nowym Jorku i Miami w samoobronie przed trwającym atakiem terrorystycznym?
