- No właśnie - podjął Bergeron. - Otóż ta różnica polega na tym, że my mamy nieszczęście wiedzieć, co się tak naprawdę dzieje. A to nie jest nic wesołego. Bo stąd się wzięła cała nowa klasa takich jak pan minoderyjnych, narcystycznych szarlatanów, którzy będąc na usługach bezwstydnych bogatych trucicieli środowiska, twierdzą, że stan atmosfery, wody i gleby, od których zależy życie na ziemi, może być tak samo przedmiotem dyskusji, jak to, ile aniołów zdoła zatańczyć na kosmatej powierzchni piłeczki tenisowej. (...) Epitafium Bergerona dla naszej planety, które według niego powinno zostać wyryte dużymi literami na ścianie Wielkiego Kanionu, tak by mogli je znaleźć pasażerowie latających spodków, powinno brzmieć: MOGLIŚMY JĄ OCALIĆ, ALE BYLIŚMY PIEKIELNIE SKĄPI. Tylko że nie użył słowa "piekielnie".