Nie sądzę, żebym miał bolesne życie. Mój syn zginął i jest to coś niewyobrażalnego… A w zasadzie jest to dokładnie takie, jak można sobie wyobrazić. Ale nie uważam, żebym miał trudne życie. Wręcz przeciwnie, czuję, że dopisywało mi szczęście. Zawsze miałem poczucie humoru i pewną dozę optymizmu. Nigdy nie byłem w depresji, co często mi się przypisuje. Jasne, były mroczniejsze czasy, ale wówczas tak ich nie postrzegałem. Nigdy nie twierdziłem, że nie warto żyć.
