Jak gotuję, muszę zrobić zakupy tuż przedtem, bo wiem, w jakim jestem nastroju i na co mam akurat ochotę. Nie rozumiem ludzi, którzy przygotowują obiady na tydzień z góry, a potem tylko wyjmują je z zamrażarki. Ja żyję chwilą. To kwestia osobowości.
Wracając do spekulacji: muszę podejmować ryzyko, żeby osiągać jakieś efekty.
Nie można z Szekspira zrobić idioty.