- I naprawdę chcesz tak po prostu...
- Nic nie jest tutaj po prostu, Zordon - ucięła, zbliżając się do niego. - Do kurwy nędzy, jesteś osobą, która uświadomiła mi, że traktowanie miłości jako szeregu procesów biochemicznych w mózgu jest jak mówienie, że gry komputerowe to zera i jedynki przesuwające się w silikonie. Niby ma to sens, ale nie oddaje nawet ułamka realnego obrazu.
Oryński wciągnął głęboko powietrze i spuścił wzrok.
- Poza tym pokazałeś mi, że jest jedna banalna prawda w życiu, która zawsze się obroni.
- Jaka?
- Ludzie albo są sobie przeznaczeni, albo nie.
