Gdy byłem młodym człowiekiem i istotnie interesowały mnie sprawy muzyki, fascynowałem się zespołem The Beatles i The Rolling Stones. Natomiast w 10. klasie dostałem od Andrzeja Woyciechowskiego, który był tłumaczem przy Jazz Jamboree, wejściówkę do piwnicy Wandy Warskiej. (...) Spodobała mi się ta muzyka i teraz już szczerze i bez snobizmu jej słucham.
(…) Jerzy Grzegorzewski był prawdziwym artystą, człowiekiem muśniętym przez Pana Boga.