EFEB-WOŹNICA do tłumu: Patrzcie — o patrzcie — patrzcie w krąg, jak płoną dary moich rąk — płomyk unosi się nad głową — raz tu — raz tam — znowuż na nowo to wzlata — to się zaczyna — tam jeno mignie przed oczyma —rzadko się wzbija — rzadziej żywo zakwita z nagła w nim paliwo — najczęściej jego świetlna krasa zaniża się — chłodnie — przygasa.
Tłum był wielki, ale ludzi niewielu.