Czasami kupuję różne magazyny i gazety, ale zwykle czytanie ich przyprawia mnie o niesprecyzowane poczucie winy. Że czegoś nie zrobiłam, o czymś zapomniałam, nie staję na wysokości zadania, że w jakiejś istotnej sprawie odstaję od reszty. Z pewnością gazety mogą mieć rację. Ale gdy uważnie się przyjrzeć ruchowi na ulicy, można pomyśleć, że wielu innych ludzi też ma ten sam problem i też czegoś nie zrobiło ze swoim życiem.
