Najważniejsze jest wypielenie z siebie małego grzechu, skłonności do małych przekroczeń, do małych świństw. Wielka zbrodnia odradza, od małych zbrodni karleje się. Trzeba walczyć z małym grzechem.
Czuję w tej chwili niesłychane luki własnego wykształcenia, jestem jak kulawy, ale - przy pięknym wysiłku woli można dotrzeć do celu i na kikutach!
Jest tylko jedna rzecz ważna na świecie: wiara. I mocne ręce; i gorące serce: żeby ta lampa, którą w ciemnościach trzymamy na wietrze, na tej skale rozbitków, nie zgasła. Bo jest tylko jeden obowiązek w ciemnościach: świecić.
(...) to mnie jeszcze boli; a ja sądziłem: minie, przejdzie, że jakoś ból wypielę - a ty mi ciągle z dna pamięci wypływasz jak topielec...
NOWE NAZWY DNI TYGODNIA Poniedziałek - obłędnik Wtorek - niechętnik Środa - nerwownik Czwartek - ewentualnik Piątek - sceptycznik Sobota - zalajnik Niedziela - skandalnik
(pewien szlachcic w Żurominie) Widział on w dzieciństwie opętanego, który nieopatrznie zażył tabaki od człowieka umiejącego więcej niż pacierz.
We wsi Chałupach (powiat wejcherowski) zarzucono pięćdziesięcioletniej Cejnowej, że sczarowała rybaka Kąkola. Przez dziesięć dni bito ją, szarpano kopano, potem pławiono i utopiono.
Wiara katolicka jest najprostszą drogą do nieba. Wiara protestancka może zawieść tam także, ale trzeba bardzo nakładać drogi.
I nigdy tak kartofel podany do stołu Nie nęcił jak ten właśnie, z przyswędem i węglem, Łapczywie wytrącony patykiem - pocięglem Z siwej, gorącej mąki leśnego popiołu. Z dłoni go w dłoń przerzucać! dmuchać bo gorący! Parzy obłuskiwaną spieczoną łupiną! Tknąć w sól z papierka ! wchłonąć w usta chuchające, Żeby się na skaczącym języku rozpłynął!
...zapraszając drugie, jako wróble na cudzą pszenice, albo jako na odpust, aby rychło przybywały wypytywać się także, jeśli ich kto nie czaruje.
Zasadził dziadek rzepkę w ogrodzie, Chodził te rzepkę oglądać co dzień. Wyrosła rzepka jędrna i krzepka, Schrupać by rzepkę z kawałkiem chlebka! Więc ciągnie rzepkę dziadek niebożę, Ciągnie i ciągnie, wyciągnąć nie może!
Więc, proszę jaśnie pana łaski, Naszym ogrodem na Puławskiej Mógłby się zająć, bo już zarósł. Artysta, mistrz, ten stary wiarus! Układa kwiaty w takie wzory, Że zgadnij, komu je uwije, Gdzie tu zapachy, gdzie kolory; Takie potrafi fantazyje!
Gdzie znajdzie kwiatów parę grządek, Wnet zaprowadzi w nich porządek, I chociaż lasy płoną w dali. Dogląda róż. Co mu się chwali.
O, historyczne rymochlasty, "Patosem dziejów" rozegżone, Skrzydlate szkapy, zaprzężone W dziejowy rydwan drabiniasty! Dalej będziecież Polskę włóczyć Po "szlakach", "misjach", "przeznaczeniach"? Znowu się będzie byle szczeniak, Fuks gazeciarski i codzienniak Tłustością dawnej chwały tuczyć? A szlag niech raz te "szlaki" trafi! Zamiast historii rozbuchanej, Może by trochę, dla odmiany, Botaniki lub geografii?
O, spekulanci! O, rzeźnicy, Którzy na ladzie swojej jatki Padlinę macie dla ulicy, Kości pradziadów i odpadki, A Dzień Dzisiejszy - tłusty, świeży - Pod ladą wielkim połciem leży: To - dla was. To wynagrodzenie Za patriotyzm i natchnienie.
Murzynek Bambo w Afryce mieszka, czarną ma skórę ten nasz koleżka. Uczy się pilnie przez całe ranki Ze swej murzyńskiej pierwszej czytanki. A gdy do domu ze szkoły wraca, Psoci, figluje - to jego praca. Aż mama krzyczy: "Bambo, łobuzie!' A Bambo czarną nadyma buzię. Mama powiada: "Napij się mleka" A on na drzewo mamie ucieka. Mama powiada :"Chodź do kąpieli", A on się boi że się wybieli. Lecz mama kocha swojego synka. Bo dobry chłopak z tego murzynka. Szkoda że Bambo czarny, wesoły nie chodzi razem z nami do szkoły.