Cytaty i aforyzmy Ulubione (0) Kategorie Autorzy Profesje Narodowości Najlepsze Cytaty losowe Szukaj

Cytaty francuskich poetów

Zobacz listę poetów

Zobacz listę francuskich poetów

Powiązane tematy: poezja

Poeci wg. narodowości

Panie, przywiąż mnie do drzewa, z którego jestem. Moje życie nie ma sensu jeśli jestem sam. Niech inni się oprą o mnie. Niech ja się oprę o innych. Niech Twoja hierarchia narzuci mi swój przymus. Jestem niegotowy, prowizoryczny. Czuję potrzebę bycia

I po raz pierwszy pojąłem, że wielkość modlitwy leży przede wszystkim w tym, że nie ma na nią odpowiedzi, i że ta wymiana nie ma w sobie odrażającego piętna wymiany handlowej. I że nauka modlitwy jest nauką ciszy. I że miłość zaczyna się dopiero tam, gdzie nie ma oczekiwania na dar.

A jednak powracała doń, ze smętnym szeptem, fala słodkich pokus życia, które zawsze od siebie odpychał - utracony ocean. "Czyżby to wszystko było jednak takie bliskie?..." Dopiero teraz zorientował się, że odsuwał na później, ku starości - na "kiedy będzie czas" - wszystko, co umila życie człowieka. Jak gdyby naprawdę któregoś dnia można było znaleźć ów czas, jak gdyby naprawdę u kresu żywota można było zdobyć ów wymarzony, błogosławiony spokój. Ale spokoju nie ma.

Nie był lubiany, inspektor bowiem nie na to jest stworzony, żeby go lubić, lecz żeby pisał raporty.

Oswojenie niesie ze sobą ryzyko łez

Był wolny, a więc posiadał to, co najistotniejsze: prawo do miłości, do pójścia na północ albo na południe, do zarabiania pracą na życie. Po cóż więc te pieniądze...Odczuł wówczas – tak jak się odczuwa wielki głód – jedną potrzebę: być człowiekiem wśród ludzi, człowiekiem związanym z innymi ludźmi.

A jeśli któryś z nich złowił lisa pustynnego, jeszcze młodego, którego można było karmić z reki, chował go; albo gazele, jeśli udało się je utrzymać przy życiu. Lis z każdym dniem stawał się dla człowieka cenniejszy: tak jakby wzbogacał go własną jedwabista sierścią i przemyślnością, a przede wszystkim potrzeba pokarmu, która tak bezwzględnie wymagała opieki ze strony wojownika.

I żył on jakimś szczególnym złudzeniem, ze coś z niego samego przechodzi w to zwierzątko, jak gdyby ono żywiło się, rosło i przybierało kształt jego miłości.

A potem, pewnego dnia, wołany instynktem miłości lis znikał wśród piasków pustyni i serce człowieka nagle stawało się puste.

Widziałem, jak jeden z takich ludzi umarł, bo zbyt opieszale bronił się, kiedy wpadł we wroga zasadzkę.

Kiedy dowiedzieliśmy się o jego śmierci, przypomniało mi się zagadkowe zdanie, które wypowiedział po ucieczce obłaskawionego lisa, kiedy towarzysze, widząc jego smutek, radzili mu, żeby schwytał innego.

Za dożo potrzeba cierpliwości - odparł im - nie po to, zęby schwycić lisa, ale żeby go pokochać.

Kiedy pozwalasz się oswoić, musisz liczyć się ze łzami.

Co to znaczy „oswoić”?
– To rzecz dawno zapomniana. To znaczy „stwarzać więzy”.
– Stwarzać więzy?
– Oczywiście – rzekł lis. – Dotychczas jesteś dla mnie tylko małym chłopcem, zupełnie podobnym do stu tysięcy innych małych chłopców. Nie potrzebuję ciebie, ty także mnie nie potrzebujesz. Jestem dla ciebie tylko lisem, podobnym do stu tysięcy innych lisów. Ale jeśli mnie oswoisz, będziemy potrzebni jeden drugiemu. Ty będziesz dla mnie jedyny na świecie. Ja będę dla ciebie jedyny na świecie...

Mam jeszcze w oczach noc mojego pierwszego lotu do Argentyny, ciemną noc, w której migotały tylko - niczym gwiazdy - nieliczne światła rozrzucone na równinie. W oceanie ciemności każda z nich oznaczała cud - świadomość ludzką. W tym domu ktoś czytał, rozmyślał lub otwierał komuś serce. Tam znów kochano. Światła płonęły tu i ówdzie na równinie i żądały należnego im pokarmu. Ale wśród tych żywych gwiazd ileż okien zamkniętych, ileż gwiazd wygasłych, ludzi uśpionych...Starajmy się zbliżyć wzajem. Szukajmy porozumienia z kilkoma z tych świateł rozrzuconych na równinie.

- Po co pijesz? - spytał go Mały Książę.
- Żeby zapomnieć - odparł Pijak.

Jeżeli mnie oswoisz, moje życie nabierze blasku. Poznam odgłos kroków inny niż wszystkie pozostałe. Tamte kroki zapędzają mnie pod ziemię. Twoje – wywabią mnie z jamy jak muzyka.

Nie opowiadaj mi o wolności słów w poemacie. Poddałem je jedne drugim zgodnie z pewnym ładem, który sam ustanowiłem.
Bywa tak, że świątynię zburzą, aby z jej kamieni wystawić inną. To zwykła rzecz: śmierć i narodziny. Ale nie opowiadaj mi o wolności kamieni. Gdyż wtedy nie ma w ogóle świątyni. Nie rozumiem, dlaczego oddzielać przymus od wolności. Im więcej wytyczę dróg, tym większą masz swobodę wyboru. A przecież każda droga jest przymusem, gdyż ogrodziłem ją z obu stron płotem. Ale co nazwiesz wolnością, jeżeli nie będzie dróg, między którymi możesz wybierać? Czy wolnością nazwiesz prawo błąkania się po pustkowiu? Ilekroć powstaje przymus jakiejś drogi, powiększa się wolność. Ale jak wolność nie jest swawolą, tak i ład nie jest brakiem wolności.

Albowiem potrzebny mi jest przede wszystkim człowiek, który jest oknem otwartym na morze, a nie lustrem, które mnie nudzi.

Nie lubię, kiedy zapowiadają mi mgłę.
Nie chcę jutro skręcić sobie karku.
Świat niewiele na tym straci, ale ja wszystko.

Ludzie? Jak sądzę, istnieje sześciu czy siedmiu ludzi. Widziałem ich przed laty. Lecz nigdy nie wiadomo, gdzie można ich odnaleźć. Wiatr nimi miota. Nie mają korzeni - to im bardzo przeszkadza.

Autorytet opiera się na rozsądku.

Wiesz...jak jest naprawdę smutno, to lubi się zachody słońca...

Jakaż to zabawna planeta - pomyślał Mały Książę - zupełnie sucha, spiczasta i słona, a ludziom brak fantazji. Powtarzają to, co się im mówi...Na mojej gwiazdce miałem różę: ona zawsze mówiła pierwsza...

Tylko ten człowiek mógłby być moim przyjacielem. Lecz jego planeta jest rzeczywiście za mała. Nie ma miejsca dla dwóch...